Wyniki wyszukiwania dla słów: kościoła ojców Dominikanów

????????


Kościół ojców Dominikanów - Wrocław pl. Dominikański
Sz. P. Jadzia - 8 ławka po lewej stronie od wejścia na mszy w samo
południe - TAK.
Warto grać powyżej 1,2 bo jak ją jakiś samochód po drodze trafi to wtopa!
Albo postawić przeciwnie i czaić się na jakimś skrzyżowaniu. Kurs będzie
dużo wyższy ale i ryzyko się znacznie podnosi!

pozdro

ps. mam dzisiaj imieniny i od rana dobry humor, jak kogos urazilem tym
postem to przepraszam.




Kościół ojców Dominikanów - Wrocław pl. Dominikański
Sz. P. Jadzia - 8 ławka po lewej stronie od wejścia na mszy w samo
południe - TAK.
Warto grać powyżej 1,2 bo jak ją jakiś samochód po drodze trafi to
wtopa! Albo postawić przeciwnie i czaić się na jakimś skrzyżowaniu.
Kurs będzie dużo wyższy ale i ryzyko się znacznie podnosi!


ROTFL ;))))))

ps. mam dzisiaj imieniny i od rana dobry humor, jak kogos urazilem tym
postem to przepraszam.


Syskiego Najlepszego - zycze kolejnych trafionych typow ;)



| A co do CHrzescijanstwa i reinkarnacji to polecam dzielo jednego z Ojcow
| Kosciola Orygenesa "O poczatkach" i "O Ogniu"

Aby komus cos polecac, trzeba byc dla kogos autorytetem.  A ty nie jestes.


No tak ja ci tu podaje autorytet jednego z Ojcow Zalozycieli Kosciola
ktorego jestes wiernym a ty tu tak.
Nieladnie.
Zapytaj swojego dominikanskiego  Fratra Auditora Orygenes powinien miec
Impriamatur :)

Swiatlo, Milosc i Moc

pozdrawiam
Indrapani Lalita Deva G.B.
-----------------------------------------------------------
http://priv.onet.pl/wr/reiki/index.htm
http://www.ceti.com.pl/~himavant/LajaJoga/ <-oficjalna strona Bractwa
Zakonnego Himavanti
http://www.agnostyk.obywatel.pl <-- KLEROKRACJA obnazona
http://www.thehungersite.com <- nakarm glodnego nic cie to nie kosztuje
http://rainforest.care2.com/ <-datek na ratowanie brazylijskich lasow
deszczowych.


pytanie tylko czy obecne praktyki kościoła katolickiego, zwłaszcza
polskiego, mają cokolwiek wspólnego z wiarą katolicką :(


Mają jak najbardziej.

i czy właśnie osoba, będąca daleko od tego kościoła nie przekaże lepiej
zasad i wychowania zgodnego z wiara katolicką, niż osoba ,której wiara
polega tylko na bieganiu co tydzień do kościoła, a wszelkie zasady
chrześcijańskie i katolickie nie mają dla niej żadnego zastosowania...


Chyba katolika nie widziałeś :P

| Ateista raczej takiej gwarancji dać nie może.
jeżeli ateistą=ktoś kto  nie chodzi do kościoła  to czemu nie  ?


Tzw. wierzący-niepraktykujący-w spokoju z własnym sumieniem. Nie uważam, że
rolą ojca chrzestnego jest przekazanie dziecku podejścia rób co chcesz, Bóg
może gdzieś tam jest, do kościoła nie chodź, generalnie jest cacy. Bo ojciec
chrzestny ma pomagać w wychowaniu dziecka w duchu chrześcijaństwa.

| Mówiąc, że to będzie robił KŁAMIE.
| A więc to jest oszustwo.
oszustwem to jest coś innego uprawianego przez pewnych panów ubranych w
charakterystycznych sposób, ale to nie grupa na dyskusję
religijno-polityczną ...


Zapraszam do Dominikanów. Najwyższy czas zrewidować swoje poglądy o
współczesnym kościele.

Pozdrawiam

Krzysiek Supera




Chcialbym sie dowiedziec, gdzie Waszym zdaniem
warto w Warszawie chodzic do kosciola.[...] kazania sa sensowne
i naprawde mozna uslyszec jakies ciekawe mysli,
gdzie sa spowiednicy (tzn. tacy, ktorzy potrafia pomoc, a


To bardzo trudne pytanie, bo malo warszawskie, a bardzo kontrowersyjne.
Ja osobiscie polecam Ci Kosciol Sw. Jacka Ojcow Dominikanow przy ul.
Freta 10. Dominikanie w ogole (w mojej opinii) sa bardzo otwarci i
nowoczesni. Kazania daja do myslenia i sa bardzo wywazone i szczere. Msza
akademicka w niedziele o 19:30.
Ale, trafilam kiedys do Kosciola Sw. Andrzeja Boboli przy ul.
Rakowieckiej (vis a vis SGGW) na msze o 21:00 w niedziele. Byl tlum
ludzi, pelen Kosciol. Mnostwo mlodziezy, a kazanie "czadowe". Kolega nas
tam zaciagnal, bo chadza wlasnie tam czasem. Zrobilo na mnie wrazenie i
mysle, ze mozesz tez kiedys sie tam wybrac.
Niestety do innych Kosciolow w Warszawie nie chodze, wiec nie mam zadnych
spostrzezen.
Rusalka


U Jezuitów na Rakowieckiej już w latach 50 było mądre wyważone słowo a dla
nas dzieciaków wspaniałe francuzki filmy o Majach. Ogólna odp na pytanie to
kościoły przy uczelniach i akademikach. W jakimś procencie odp zadawalająca.
Roman


| Chcialbym sie dowiedziec, gdzie Waszym zdaniem
| warto w Warszawie chodzic do kosciola.[...] kazania sa sensowne
| i naprawde mozna uslyszec jakies ciekawe mysli,
| gdzie sa spowiednicy (tzn. tacy, ktorzy potrafia pomoc, a

To bardzo trudne pytanie, bo malo warszawskie, a bardzo kontrowersyjne.
Ja osobiscie polecam Ci Kosciol Sw. Jacka Ojcow Dominikanow przy ul.
Freta 10. Dominikanie w ogole (w mojej opinii) sa bardzo otwarci i
nowoczesni. Kazania daja do myslenia i sa bardzo wywazone i szczere. Msza
akademicka w niedziele o 19:30.
Ale, trafilam kiedys do Kosciola Sw. Andrzeja Boboli przy ul.
Rakowieckiej (vis a vis SGGW) na msze o 21:00 w niedziele. Byl tlum
ludzi, pelen Kosciol. Mnostwo mlodziezy, a kazanie "czadowe". Kolega nas
tam zaciagnal, bo chadza wlasnie tam czasem. Zrobilo na mnie wrazenie i
mysle, ze mozesz tez kiedys sie tam wybrac.
Niestety do innych Kosciolow w Warszawie nie chodze, wiec nie mam zadnych
spostrzezen.
Rusalka




Z inicjatywy prezydenta Warszawy i kurii metropolitalnej w niedzielę o godz.
15 zostanie odprawiona na Pl. Piłsudskiego Msza św. w intencji Ojca Świętego
przez JE bpa Piotra Jareckiego i ks. prałata Jana Sikorskiego (proboszcza
parafii św. Józefa na Kole). W związku z tym oczywiście NIE MA zaplanowanej
wcześniej Mszy pod Posągiem Jezusa Miłosiernego, "dzielnicowa" uroczystość
zostaje przeniesiona niejako z Woli na Pl. Piłsudskiego, który jest
miejscem, gdzie w 1979 roku, podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, papież
odprawił sławną Mszę świętą. Był tam też w roku 1999.

Kto może i chce - niech uczestniczy w tej uroczystości.


Dodam, ze maja wziac w niej udzial duchowni z calej Warszawy.

A u Dominikanow na Sluzewiu o 11 wieczorem byla msza w intencji Papieza.
I kosciol wypelniony po brzegi. Mozna tez im przysylac i przynosic swoje
przemyslenia o papiezu, wydrukuja.

(Moja pierwsza msza od lat, nawet ogloszenia duszpasterskie utkwily w
pamieci ^_^)


Witajcie :)

29 marca 2006 roku, o godz 19.30 w kosciele oo. Franciszkanow przy ul.
Kruczej 58 odbedzie się akustyczny koncert zespołu 2Tm2,3 (w ramach trasy
Pokolenie JP2).
Bilety (15 zl) do nabycia w ksiegarni Domini Canes ((pl. Dominikanski 2 - z
boku kosciola Sw. Wojciecha) oraz w duszpasterstwach akademickich Wroclawia.

Serdecznie zapraszamy!

Nagrania do posluchania na stronie:
http://www.2tm23.art.pl/multimedia.html





Witajcie :)

29 marca 2006 roku, o godz 19.30 w kosciele oo. Franciszkanow przy ul.
Kruczej 58 odbedzie się akustyczny koncert zespołu 2Tm2,3 (w ramach trasy
Pokolenie JP2).
Bilety (15 zl) do nabycia w ksiegarni Domini Canes ((pl. Dominikanski 2 -
z
boku kosciola Sw. Wojciecha) oraz w duszpasterstwach akademickich
Wroclawia.

Serdecznie zapraszamy!


To jeszcze koniecznie maila do znajomych roześlij, bo nie wszyscy czytają
prw  ;-)))))

Pozdrr.,
Boa.



Witajcie :)

29 marca 2006 roku, o godz 19.30 w kosciele oo. Franciszkanow przy ul.
Kruczej 58 odbedzie się akustyczny koncert zespołu 2Tm2,3 (w ramach trasy
Pokolenie JP2).
Bilety (15 zl) do nabycia w ksiegarni Domini Canes ((pl. Dominikanski 2 - z
boku kosciola Sw. Wojciecha) oraz w duszpasterstwach akademickich Wroclawia.

Serdecznie zapraszamy!

Nagrania do posluchania na stronie:
http://www.2tm23.art.pl/multimedia.html


Są jeszcze bilety?



Po pierwsze w jej przypadku rodzice zabraniali jej iść na studia chcąc
ją przeznaczyć do służenia zborowi,


nie pierwszy to przypadek kiedy rodzice zmuszają dziecko do wybrania
przyszłości jakiej ono samo nie chce. Np księdza.

a po drugie mówię o niej, bo się
do nas zwróciła. A nikt nie zwrócił się do nas (za mojej tam bytności)
z problemami wynikającymi z przynależności do Kościoła Katolickeigo.


Jasne - jak w katolickiej rodzinie ojciec chla i nap... rodzinę to on po
prostu chla i nap... rodzinę. Po polsko-katolicku. Ale nie gdyby to się
zdarzyło w rodzinie wyznającej inną wiarę to byłby to zgubny wpływ sekty.
Powtarzam, nie neguje faktu istnienia groźnych sekt, ale traktowanie tak
świadków Jehowy, czy w ogóle na wszelki wypadek każdej religii (czy
odłamu chrześcijaństwa) która pojawia się w Polsce jest śmieszne i
podważa wiarygodność takich ostrzeżeń. A kiedy robią to dominikanie
jeszcze mało bezstronne.




| Po pierwsze w jej przypadku rodzice zabraniali jej iść na studia chcąc
| ją przeznaczyć do służenia zborowi,
nie pierwszy to przypadek kiedy rodzice zmuszają dziecko do wybrania
przyszłości jakiej ono samo nie chce. Np księdza.
| a po drugie mówię o niej, bo się
| do nas zwróciła. A nikt nie zwrócił się do nas (za mojej tam bytności)
| z problemami wynikającymi z przynależności do Kościoła Katolickeigo.
Jasne - jak w katolickiej rodzinie ojciec chla i nap... rodzinę to on po
prostu chla i nap... rodzinę. Po polsko-katolicku. Ale nie gdyby to się
zdarzyło w rodzinie wyznającej inną wiarę to byłby to zgubny wpływ sekty.
Powtarzam, nie neguje faktu istnienia groźnych sekt, ale traktowanie tak
świadków Jehowy, czy w ogóle na wszelki wypadek każdej religii (czy
odłamu chrześcijaństwa) która pojawia się w Polsce jest śmieszne i
podważa wiarygodność takich ostrzeżeń. A kiedy robią to dominikanie
jeszcze mało bezstronne.


Ale jak może zauważyłeś, ja nie mówię o tym, co było w Polsce, tylko
poza nią.

Jak może zauważyłeś, wspomniałem, że organizacja, z którą
współpracowałem nie miała nic wspólnego z żadnym ruchem religijnym, z
żadnym kościołem w ogóle. Była absolutnie laicka i ateistyczna.


Dom dawnych gdańszczan

Sądzili, że znaleźli piwnicę. Okazało się, że deski, z których została ona zbudowana, były ścianami średniowiecznej chałupki. W dodatku tuż obok znajdowały się jej "fundamenty". Takiego farta mieli archeolodzy badający teren przy kościele św. Mikołaja.

- Przyjrzymy się poszczególnym elementom tej układanki i spróbujemy dopasować je do siebie - mówi Andrzej Gołembnik kierujący badaniami. - Mamy nadzieję, że uda nam się odtworzyć najprawdziwszą gdańską chatę z połowy XIV wieku. Z pewnością była ona jedną z pierwszych na Głównym Mieście.
Znalezienie domostwa z niemal kompletną konstrukcją, to rzadkość. Zazwyczaj w ziemi tkwią tylko podwaliny budowli. Dlatego archeolodzy myślą o zbudowaniu repliki domostwa. - Poprosimy jakiegoś znającego stare techniki cieślę, aby pomógł nam "rozgryźć" konstrukcję - planuje Gołembnik. - Decyzję o budowie repliki podejmą gospodarze terenu.
- Sprawa jest do rozważenia, ale to kwestia dosyć odległej przyszłości, gdy będziemy planować zagospodarowanie działek - mówi ojciec Jacek Krzysztofowicz, przeor dominikanów, którzy są właścicielami badanego obszaru.

u Chrystusa króla nei ma zadnych ograniczeń na ważność zaświadczenia o odbyciu katechezy przedślubnej. U Dominikanów jak powiedziałam,że już mamy kurs i katechezę, to ojciec powiedział że ok.
Może tak- jeśli ktoś na forum miał osobiście taką sytuację,że w kościele wyraźnie powiedzieli, ze zaświadczenie ma wazność 3 m-ce, (albo wie o takim przypadku z najbliższego otoczenia) to niech napisze - łącznei z podaniem parafii gdzie sa takie wymogi.
na samym zaświadczeniu o odbyciu katechezy nie ma nigdzie zaznaczonego, że jest ono ważne przez 3 m-ce - jest natomiast adnotacja, że jest ono ważne po odbyciu spotkań w poradni.

Mnie tez mial do ołtarza prowadzic mój tatuś, bo slubu mial udzielac nasz znajomy ojciec dominikanin ale jak sie okazalo 3 tyg przed slubem ze go prznosza do Watykanu to nie wiedzielismy ktory ksiadz nam slubu udzieli wiec w koncu zrezygnowalismy bo w naszym Kosciele ksiadz wychodzi po Młodych i juz nie wiedzielismy jak to wszystko rozwiazac. Poza tym drozki, drozbowie, dziewczynki niosace moj welon - bylo tego duzo i swtierdzilismy ze nie kombinujmy juz
ale zwyczaj bardzo mi sie podoba, wiec jak ksiadz po Was nie wychodzi to jak najbardziej polecam prowadzenie corki prze tate

ja tez nie rozumiem ludzi ktorzy cale zycie do Kosciola nie chodza ale uwazaja ze oni sa wierzacy a nagle chca wziac slub koscielny bo biala suknia w Kosciele to fajnie wyglada itd
mam taka koleznake oboje do Kosciola nie chodza jej rodzinka tez (nie wiem jak jego) na Kosciol narzekaja ale jak slub to chca w Kosciele
Patke natomiast rozumie bo robi to dla niego z milosci chce zgodnie z jego wiara wziac ten slub i to jest dla mnie ok bo nie jest to hipokryzja tylko przyznaje ze jest ateistka
Patka mam nadzieje ze wszystko Ci sie uda, ja rowzniez polecam Dominikanow chodzilam tam na nauki i wogole Ci ojcowie sa bardzo fajni
od razu mowie ze to co napisalam to jest moje i tylko moje zdanie
acha Patka moj kolega tez byl ateista a narzeczona bardzo wierzaca i wzieli slub Koscielny ksaidz udzielil mu wczesniej wszystkich potzrebnych sakramentow bez wiekszych problemow
pwoiedzieli jk jest sytuacja i ze in chce teraz przejsc na wiare katolicka itp
jeszcze raz pwodzonka

Powiem tak ... jak czytam Wasze posty zastanawiam sie gdzie Wy żyjecie... Nam dawał ślub DOMINIKANIN pochodzący (prawie rodzina męża) z podkarpacia i on sie nas nie pytał czy chcemy czy nie? Wiem tylko,że przedz rozmową z księdzem w kosciele gdzie bralismy ślub mąż pytał czy ten ksiądz(ojciec) może Nam dać ślub,proboszcz powiedział,że oczywiście jeśli tylko mamy takie zyczenie-jedyny warunek by był to katolik:) Jak usłyszal dominikanin od razu sie ucieszył-ba nawet pieniedzy za ślub nie chciał. Mąż powiedział,ze to nie za ślub tylko ofiara na kościół wtedy stwierdził-jeśli tak dobrze i wzioł.Pamietam jak mąż proboszcza też się pytał,czy ojciec dający ślub będzie mógl po Nas wyjść do drzwi - tutaj proboszcz stwierdził,ze w tym kościele nie ma takiej tradycji,mąż mu na to,że u niego w parafi jest i byśmy tego chcieli-więc poddal się mówiąć ,że ksiądz dający ślub zadecyduje-zostawia mu wolną rekę i wole... Tak to było-dla Nas oczywiste...

GARCIA RAMIREZ, zresztą przecież nie podszedłeś do swojej parafii i po mszy nie podszedłeś do księdza że chcesz pogadać - a może?



Słowo daje, że dokładnie tak zrobiłem i to nie raz. I rzeczywiście kilka razy trafiłem na księzy mało kompetentnych, ale przercież jest napisane szukajcie aż znajdziecie. I znalazłem. Na starym mieście jest kościół akademicki oo dominikanów pw Św. Jacka. Wszedłem tam kiedyś z biegu i przysłuchałem się kazaniu o miłości. Byłem z dziewczyną i oboje wyszliśmy mocno poruszeni. Potem wpadłem tam kilka razy do spowiedzi. To nie była zwykła spowiedź, to była wspaniała rozmowa o człowieku, o cierpieniu, o miłości o świecie i Bogu. Można powiedzieć taka duchowa uczta. Mało tego. Zaprowadziłem tam kiedyś kumpla, gościa o, nazwijmy to, szerokich horyzontach, acz nieco uprzedzonego do instytucji kościelnej. Często tam teraz chodzi pogadać, sypie mu sie małżeństwo, sam mi ostatnio przyznał, że tylko dzięki temu co usłyszał od księdza Roberta, daje dalej radę i ma więcej sił by stawiać czoła swojemu dramatowi.

Wierz mi ! Są fajni księża, mądrzy, rozumiejący, pragnący i niosący pomoc. Tak wielu ludziom jest ona potrzebna i wielu ją otrzymuje. Nie deprecjonujmy tedy nazbyt łatwo tego faktu i nie przykładajmy jednej miary ani do księży, ani do lekarzy, ani do miłośników BMW

i kilka z troche innej kategorii


7. Tabernakulum. Kościoł oo. Pijarów. Kraków


8. Grób św. Jacka. Bazylika oo. Dominikanów. Kraków.


9. Wszystko przygotowane do Uczty. Bazylika oo. Dominikanów. Kraków.


10. Sklepienie kościoła pw. Nawrócenia św. Pawła. Kraków

45 min przed Mszą Św. i już wszystkie ławki i pół kościoła zatłoczone... ( a kościół oo. Dominikanów ma pokaźne przeciez rozmiary...)
atmosfera niepowtarzalna A słowa, które do nas skierował? Mnie osobiście na wiele kwestii otworzyły oczy. Bardzo się cieszę, że jest ktoś, kto umie tak "podać" Chrystusa - a jednocześnie widać w tym wszystkim wytrwałą modlitwę i niesamowitą łaskę od Pana Boga.

Uroczystości pogrzebowe o. prof. M.A. Krąpca odbędą się w piątek (16 maja) o godz. 10.00 w bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie (ul. Złota 9). Po nich nastąpi procesyjne przejście do kościoła akademickiego KUL, gdzie zostanie odprawione nabożeństwo pożegnalne, a następnie złożenie do grobu na cmentarzu przy ul. Lipowej.

Kościół potrzebuje wspólnot zakonnych,bo są one prawdziwym skarbem Kościoła.Zakonnicy zgłębiają dzieła Ojców Kościoła,prowadzą bogate życie kontemplacyjne,wyjeżdżają na misje.Benedyktyni z Tyńca wytwarzają nawet własne przetwory,które ustępują swoją jakością tym ze sklepów.Powinniśmy poznać całe piękno życia zakonnego,które nie jest wbrew pozorom zamknięciem się na ludzi i izolacją od świata.Franciszkanie mają własne wydawnictwa,w Niepokalanowie nawet telewizję,radio i Straż Pożarną.Świat nie doceniał roli zakonów,a naprawdę warto.Zakonnicy w pełni realizują wezwanie "Módl się i pracuj".Zakony pozwalają też odkryć głębię w modlitwie i pięknie aktu stwórczego.

Od nas z KSM-u dwie osoby były w nowicjacie:jedna u Klarysek a inna u Michalitów.Nie wiem na 100% czy się żenić czy zostać bratem zakonnym.Myślę o małżeństwie,ale myślałem też o polskich Dominikanach pracujących w Dublinie.Co wybrać? I jedno i drugie piękne.I jedno i drugie wiedzie do Nieba.


Przyjedź i zobacz tych "cudotwórczych" Włochów!
Zapraszam wszystkich do Warszawy
17. maja 2008 sobota godz 20.30
i 18.maja 2008 - 14.00

(ale trzeba być godz przed w tych 2 dniach)

i najlepiej blisko ołtarza


Podaje dokładne namiary dla zainteresowanych.

Ojcowie Antonello i Enrice na Służewie i w Polsce
Zapraszamy do naszego kościoła na czuwanie modlitewne "Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu", które poprowadzą misjonarze z Brazylii Ojcowie Antonello i Enrice. Czuwanie odbędzie się w sobotę 17 maja i rozpocznie się Eucharystią sprawowaną o godz. 20.30. Ojcowie Antonello i Enrice będą też na Mszy z modlitwą o uzdrowienie w niedzielę 18 maja o godz. 14.00. Informujemy, że Ojcowie Antonello i Enrice będą w tym roku także w innych ośrodkach dominikańskich w Polsce: Szczecin 7-9 maja (godz. 19.00); Poznań 10-13 maja (10.05. godz. 20.00, 11.05. godz. 13.00, 12 i 13.05. godz. 19.00), Kraków 14-16 maja (godz. 19.30).

Ojcowie Dominikanie - Klasztor św. Józefa,
ul. Dominikańska 2,
02-741 Warszawa

Dojazd
Nasz kościół i klasztor znajduje się na warszawskim Służewie, w obrębie ulic Dominikańskiej, Alei Wilanowskiej, Doliny Służewieckiej i Nowoursynowskiej.
Dojazd komunikacją miejską (stan aktualności - kwiecień 2008):
przystanek Dominikańska: autobusy 108, 139, 700, 710, 724, 725
przystanek Noskowskiego: autobusy 117, 141, 189, 193, 401

Polecam również portal OO. Dominikanów
www.sekty.net

W spisie sekt umieścili Lefebrystów. To całkowite nieporozumienie. Między schizmą a sektą jest dość poważna różnica. Stolica apostolska prowadzi zaawansowane rozmowy w celu przywrócenia jedności. Podobno jest duża szansa, że ekskomunika zostanie zniesiona, a tutaj ktoś pisze, że to sekta? Czy z sektami prowadzi się dialog ekumeniczny? To kościół grekokatolicki czy prawosławie na tej samej zasadzie można uznać za sektę. Nie mówiąc już o wszelkich protestanckich ruchach.

17 maja godz. 20.15 Kościół oo Dominikanów
Chór Galicyjski, Lwów

18 maja godz. 19.30 Kościół Św. Józefa
Młodzieżowy Chór Diecezji Przemysko-Nowosądeckiej IRMOS z Sanoka

21 maja godz. 19.30 Kościół oo Pijarów
Chór Radia „Mołdova” z Kiszyniowa

23 maja godz. 20.00 Kościół oo Franciszkanów
Ormiański Chór „Avedis” z Erewania

31 maja godz. 19.30 Bazylika oo Jezuitów
Żeński Chór Kameralny NAMYSTO z Przemyśla

Od 1996 roku Dom Kultury jest organizatorem Krakowskich Spotkań z Muzyką Cerkiewną.

Jest to cykl spotkań muzyki prawosławia w wykonaniu chórów z kraju i zagranicy, odbywających się w krakowskich kościołach. Krakowskiej publiczności prezentowane są przez chóry zawodowe, amatorskie, a także parafialne i przyklasztorne utwory różnych nurtów prawosławia i stylów wykonawczych. W gronie gości znajdują się przede wszystkim laureaci największej tego typu imprezy - Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej w Hajnówce.

Źródło: cerkiew.net

„Koncert o północy” odbędzie się w 3 rocznicę śmierci Papieża Jana Pawła II. Naszemu wielkiemu rodakowi zadedykować chcemy piękny, choć ciągle mało znany utwór religijny młodego Pucciniego – Messa di gloria.
Tytułjest nieco mylący, gdyż włoski kompozytor opracował tu pełen cykl mszalny, a nie tylko inicjalne Kyrie i Gloria. Messa a quatro voci jest studenckim dziełem Pucciniego, w którym wszystkie cechy jego późniejszego stylu są już widoczne. Utwór napisany jest z dużą maestrią, partia chóralna znakomicie wykorzystuje elementy techniki polifonicznej, a linie melodyczne emanują typowo włoską śpiewnością. Dzieło było na tyle ważne dla kompozytora, iż niektóre fragmenty opracował ponownie w swoich późniejszych operach – Edgarze i Manon Lescaut.

Blisze Informacje:
Kasa Opery na Zamku
Bazylika Metropolitalna,
Sklepik przy Kościele oo Dominikanów na Pl. Ofiar Katynia 1
Sanktuarium (Osiedle Słoneczne)
Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa w Szczecinie (ul. Bogurodzicy).

O. Krąpiec zmarł nagle i po cichu. Nie przyszedł na poranne modlitwy ani posiłek. Zaniepokojeni współbracia, po wejściu do jego mieszkania przez okno (prof. mieszkał odzielnie, w oficynie klasztoru, i miał jedyne klucze do swojego mieszkania) znaleźli go martwego przy biurku nad otwartą książką, którą w ostatnich sekundach życia zapewne czytał. Piękna śmierć - szybko i na stanowisku.

Pogrzeb w piątek o 10 w Bazylice oo. Dominikanów w Lublinie, potem nabożeństwo żałobne w kościele akademickim KUL i złożenie ciała do grobu zakonnego na cmentarzu.

Sprawa ojca Konrada Hejmo

27 kwietnia prezes Instytutu Pamięci Narodowej Leon Kieres ujawnił, że dominikanin ojciec Konrad Hejmo był agentem tajnych służb PRL.
Dokumenty ujawnione przez Kieresa wskazują, że ojciec Konrad Stanisław Hejmo w latach 80. był tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL o pseudonimach "Hejnał" i "Dominik". Jako osoba organizująca spotkania papieża z pielgrzymami był on postrzegany przez wywiad jako cenne źródło. Historycy, którzy zajmują się sprawą, mówią, że były to głównie informacje o "charakterze plotkarskim".

"Nie byłem nigdy świadomym donosicielem, z zamiarem szkodzenia, tak osobom prywatnym, moim współbraciom zakonnym, hierarchii kościelnej, czy tym bardziej Kościołowi świętemu" - oświadczył Hejmo.

Jedyna kara, jaka spotkała ojca Konrada Hejmo po ujawnienie jego nazwiska jako współpracownika służb specjalnych PRL, to pozbawienie go funkcji opiekuna polskich pielgrzymów w Rzymie. Mimo starań podejmowanych przez przedstawicieli polskiego Kościoła pozostaje na stanowisku dyrektora domu pielgrzyma w wiecznym mieście.

za: onet.pl

Fakt w kościołach gdzie pracują zakonnicy zwłaszcza dominikanie zawsze się coś dzieje, zawsze stawiają na poziom. Ale tam jest o tyle łatwiej, bo w sumie dany ojciec czy brat ma konkretne zadanie, w które może włożyć całe swoje zaangażowanie. w wypadku parafii to tam sprawa wygląda dużo gorzej. Np. niby duszpasterz młodzieży, a ma na głowie jeszcze kółko różańcowe, kancelarie, szkołe i tak własciwie nie ma czasu, żeby poświęcić się jednej rzeczy. Poza tym proboszczowie czasem krzywo patrza na wikarego, który "cudaczy" i chce gdzieś z młodymi jakies zmiany wprowadzać. Serio takie ciężkie przypadki się zdarzają. Nie wspominając już o małych parafiach gdzie pracuje jeden ksiądz. Ciężko wykrzesać z siebie jakąś charyzmatyczność jeżeli chociaż na początku nie zostaniemy ukierunkowani. Jasne "Boża radość" płynie z każdego człowieka indywidualnie, ale żeby charyzmatyczność była dobra musi mieć ciekawy zamysł, dobrych animatorów, ale też pozostawać w zgodzie z ogólnie przyjetymi kanonami np. liturgicznymi.

Zaiste ciekawy artykul :D

To prawda :D
Podobnie jak ciekawa strona WWW na ktorej jest umieszczony :lol:

Na ten temat się nie wypowiem. Artykuł poznałem z innego źródła, a link, który zamieściłem znalazłem dzięki googlom.
A i autor tez jest ciekawa postacia.

Po raz kolejny potwierdzam Twe słowa :D
A nie masz jakichs innych zrodel ?

Niestety nie mam, nie drążyłem tematu
Mysle, ze Dominikanie przedstawili by to jeszcze ladniej. :lol: :lol: :lol:

Ojciec Hejmo raczej by dowodził, na przykładzie Świętej Inkwizycji, że każdy ma prawo popełnić błąd.
Ziemkiewicz nie jest historykiem tylko zajadlym, prawicowym publicysta - stad jego uwielbienie dla instytucji kosciola katolickiego.
Historykiem nie jest, większość atakujących kościół za Św. Officium to też nie historycy. Ziemkiewicz jest prawicowym zajadłym publicystą (miałem oprotestować słowo "zajadły", moje szczęście, że zajrzałem do słownika zajadły-nieprzejednany, zaciekły, zażarty) ale:
1 W jego artykule nie znalazłem uwielbienia dla Św Inkwizycji
2 Liberalne (w dobrym, europejskim znaczeniu tego słowa) poglądy Ziemkiewicza na gospodarkę są więcej niż sprzeczne z tym co kościół proponuje
Nie jest autorytetem w zadnej dziedzinie

Kraj ten cierpi na nadmiar różnych pseudo autorytetów, całe szczęście że Ziemkiewicz nie pretenduje do tej roli :D

Czy można więc sądzić, że ta "rewoucja" miała miejsce podczas spotkania św. Franciszka z papieżem (tego, z którym związane jest słynne podanie o śnie o upadającym Kościele)?


Innocenty III chyba nie kojarzył św. Franciszka z mnichem podtrzymującym Bazylikę na Lateranie, więc owa - jak to nazwałaś - "rewolucja" nie miała wiele wspólnego z tym wydarzeniem (chyba, że nie o to ci chodzi :D). Franciszek z Asyżu już wcześniej miał bardzo "radykalne poglądy". W tamtych czasach niesłychane było, żeby syn bogatego kupca obdarzał na drodze trędowatego swoim majątkiem i (!) pocałunkiem pokoju! Z tego powodu wpadł w ogromny konflikt ze swoim ojcem, a w sądzie zrzekł się swojej części majątku i zaczął żyć w ascezie. Zostaje on również przez Chrystusa wezwany do odbudowy Kościoła. Według niektórych podań (nie wiem czy to jest prawda) św. Franciszek ukradł kiedyś z targu gołębie, by je potem uwolnić :).

W 1209r. św. Franciszek udaje się do Rzymu z prośbą o akceptację reguły jego zakonu. Zostaje w tym czasie założony również Trzeci Zakon (dla świeckich). Kilka lat później Biedaczyna z Asyżu spotyka się ze św. Dominikiem Guzmanem (założycielem kolejnego rewolucyjnego zakonu - dominikanów).

Zastanawiam się, na ile wcześniej istniały podobne ruchy, zgromadzenia żebracze czy jakieś religijne komuny, które jednak nie zyskały aprobaty Watykanu i przeminęły gdzieś bez większego echa.


Z tego, co mi wiadomo, to były jakieś zgromadzenia, które oficjalnie żebrały w czasie odpustów za pozwoleniem Kościoła. ;)

Była córką Swiatosława, księcia nowogrodzko - siewierskiego, później przemyskiego. W Polsce pojawiła się w okresie rozbicia dzielnicowego, poślubiła Konrada Mazowieckiego. Była matką 10-ga dzieci. Wraz z Konradem sprowadziła krzyżaków. Kiedy jeden z jej synów - Kazimierz - poprzez małżeństwo z córką księcia Henryka Pobożnego, co na dworze mazowieckim uznane zostało za sojusz przeciwko ojcu, postanowiono ukarać twórców związku. Jan Czapla, kanonik płocki, który był pośrednikiem w rokowaniach, został najpierw uwięziony, a następnie poddany torturom za pomocą narzędzia nazywanego "koniem". Następnie kanonika powieszono. Długosz pisze w swojej kronice o tej śmierci, niezbyt pochlebne dając świadectwo Agafii: A kiedy zmarł i zdjęto go z pierwszej szubienicy i kilku braci dominikanów wiozło zdjętego do miasta, żeby go pochować, rozwścieczona księżna Agafia (...) odebrała go im, kazała złożyć na wóz ciągnięty przez dwa woły i powiesić na nowo, na drugiej, umyślnie przygotowanej szubienicy, koło kościoła św. Benedykta nad Wisłą...
Długosz przypisuje dzieło samej Agafii, ale chyba i Konrad nie był bez winy, gdyż na oboje spadła klątwa, diecezja została obłożona interdyktem (zaprzestano odprawiania mszy i innych nabożeństw), a książęcej parze groziła utrata władzy.

Ja nie umiem na te pytania odpowiedzieć - może an.liturgiczny albo autorzy śpiewów. Exultet ten pochodzi z liturgii wielkanocnej sprawowanej w kosciele oo.Dominikanów. OO.Dominikanie tworzą jakby "centra reform liturgicznych" - jeżeli u nich można /tak blisko kurii/ to dlaczego u nas nie? To są takie moje myśli.

Mają. Dominikanie są zakonem, które ma nieformalne (choć może w pewien sposób sformalizowane, przynaje się- nie wiem) przyzwolenie na pewne ekpserymenty liturgiczne, czego chociażby wyrazem jest Dominikański Ośrodek Liturgiczny. Wystarczy przyjrzeć się liturgii sprawowanych w kościołach będących pod opieką tego zakonu (byłam osobiście w kilku). Nigdzie indziej nie spotkałam się z łapaniem się za ręcę na Ojcze Nasz na normalnej mszy parafialnej (inicjowanym przez celebransa), prefacji śpiewanej razem ze scholą oraz dowolnym z tak zaawansowanym, dowolnym korzystaniem z zasad WMR-u (typu: bez różnicy, czy alleluja z ambony, czy skądkolwiek ). Nie mówię, czy to dobrze, czy źle, tylko, że stwierdzam, że akurat oni taka mają. Pozdro.

oo proszę czego to ja sie dowiaduję!!
Czyżby Iza wyprowadziła sie ze wspaniałego mieszkania na Kijowskiej? jeśli można wiedzieć to gdzie teraz mieszkasz/będziesz mieszkać?

Już wiemy gdzie nasz nowy kolega będzie studiował i to tez blisko ale mojej pracy (pl. Wszystkich Świętych)

A co do duszpasterstwa to jakoś tak dziwnie ale Beczka jakoś do mnie nie przemawia, zdecydowanie bardziej wolę Na Miasteczku. I rzeczywiście bliżej, nie trzeba organizować całej wyprawy.
Z resztą pracuje tak blisko dominikanów, że widzę ten kościół przez 6h w czasie pracy i mogę sobie trochę urozmaicić.

ponieważ mamy okres Wielkiego Postu chciałabym polecić wszystkich rekolekcje.
Oprócz tych w parafiach, gdzie zamieszkujemy, możemy korzystać z myśli ojców Kościoła za pośrednictwem strony o.o. Dominikanów ze Szczecina:

http://www.dominikanie.sz...category/18/45/

Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie Freta 10, we współpracy z Forum Św. Wojciecha i Klubem Inteligencji Katolickiej zaprasza wszystkich na kolejne spotkanie z cyklu Areopag na Freta zatytułowane: „Nowe ruchy religijne, czy trzeba się bać?”, które rozpocznie się o godzinie 17:00, 13 grudnia 2008 r. (sobota) w Sali Prowincjalskiej klasztoru oo. Dominikanów przy ulicy Freta 10 w Warszawie.

Czym są nowe ruchy religijne, co odróżnia je od sekt? Czy pojęć tych można używać zamiennie?
Kto jest najbardziej podatny na działanie sekt? W jaki sposób nowe ruchy religijne pozyskują członków? Co takiego sprawia, że ludzie interesują się tego typu ruchami?
Czy Kościół widzi możliwość dialogu z nowymi ruchami religijnymi?
Czy niektóre ruchy wewnątrz samego Kościoła nie noszą znamion sekt?

Swoje przybycie potwierdzili:

o. Paweł Pobuta OP
Paweł Borecki
Paweł Szuppe
Piotr Szarszewski
Maria Wasiak

Spotkanie poprowadzą Tomasz Terlikowski i Zbigniew Mikołejko.

Po zakończeniu debaty zapraszamy na koncert grupy jazzowej STAFF.

Dyskusja jest otwarta dla wszystkich zainteresowanych.
Więcej informacji na stronie internetowej projektu http://www.areopag.eu

Kościół rozdaje dzieciom rasistowską ulotkę

Szokujący przejaw rasizmu w kościele w Poznaniu. Jak podaje Radio ZET, dzieci dostały tam karteczki, wyjaśniające czytaną podczas nabożeństwa ewangelię. Na karteczkach jest wizerunek czarnoskórego chłopca, który mówi: "Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także skóry".

Jak wyjaśnia Radio ZET, miał to być komentarz do przypowieści o pannach mądrych i głupich. Pod obrazkiem widnieje napis: "Lampa bez oliwy jest ciemna, człowiek bez modlitwy też".



"W kościele coś takiego nie powinno mieć miejsca, to czysty rasizm" - mówi Radiu ZET oburzony ojciec dziecka, które otrzymało taką karteczkę. "To przesłanie popiera segregację rasową" - komentuje dominikanin, ojciec Paweł Kozacki.

43 tysiące takich ulotek wydrukował "Mały Gość Niedzielny". W rozmowie z TVN24 redaktor naczelna pisma tłumaczyła, że komentarz dołączony do rysunku czarnoskórego chłopca był "wynikającym z pośpiechu błędem", a wydawnictwo nie miało złych intencji.

dziennik.pl

Oto polski kosciol kat.
Czasami nie wierze, ze mamy juz dawno XXI wiek

jakie macie wspomnienie po Ojcach Dominikanach ?? Nie tak dawno kilku z nich m.in. oo Gołąb, oo Sylwester, oo Kostecki, oo Obara byli na poświęceniu Kościoła na sójczym.
W moim odczuciu byli bardziej otwarci na ludzi niż obecni księża, stwarzali milszą atmosferę dla dzieci poprzez m.in. specjalne msze dla dzieci itp a jakie jest wasze zdanie na ten temat??


NIE MA KAZAŃ O WIERNOŚCI W MAŁŻEŃSTWIE - piszę to z całą stanowczością i odpowiedzialnością.Może Kościół uważa, że sam SAKRAMENT małżeństwa załatwia sprawę wierności ??, że jak już ktoś składał przysięgę małżeńską, to jej dotrzyma???

Zgadzam się z tym w 100%. Ja jestem w parafii prowadzonej przez oo. dominikanów (od 1993r.) i ani razu o tym nie słyszałam na mszy św., za to doskonale tu działa duszpasterstwo niesakramentalnych.
Po co uczestniczę w Eucharystii?
Aby spotkać się z Jezusem, Tym który kocha mnie bez końca i odwiecznie (obym tylko umiała do końca uwierzyć w tę Jego miłość).
Ale to inne "rzeczy" na Eucharystii, w tym kazania księży też po coś są (to moje zdanie), one mają na celu wskazywać drogę, naprowadzać, pomagać, wspierać, budować ...
U u mnie i mąż i ja wierzący, zaangażowani w życie KK a i tak się "sypnęło" ...mąż wybrał życie z kochanką ... wg mnie nie ma reguły i w zasadzie nic nie chroni nas przed przykrymi doświadczeniami, krzyżem...
Chcę tylko wierzyć, że to ma sens... ten krzyż, którego doświadczam i chciałbym po drugiej stronie móc powiedzieć "To miało sens, Boże, to naprawdę miało sens"

Nesiu,
zgadzam się z Mirelką,
możesz pójść do konfesjonału po naukę, pomimo, że jesteś w związku niesakramentalnym,
ale po uklęknięciu musisz powiedzieć o tym, albo w ogóle zapytać czy możesz prosić o naukę i pouczenie oraz prosić o błogosławieństwo.
A może znajdziesz kapłana w swojej parafii? Ks.Proboszcza?
Co do księdza wyznania grekokatolickiego, nie wiem, czy dobrze, że z nim porozmawiasz, bo jesli szukasz na forum katolickim, to może tego się trzymaj k a t o l i c y z m u to piękny kościół

Zachęcam tez do napisania listu,
wybierz adres kapłana
może ze strony ojca Gintera albo Pierzchalskiego, obaj odpisują
napisz co leży Tobie na sercu.
Jest też strona "Tezeusza", można pisać o problemach.
Chcesz namiary, to potem poszukam.

Chcesz zbliżyć się do Boga - bo chcesz zbliżyć się do swego serca, prawda?
Chcesz odszukać Boga w swoim sercu. To dobrze.
Ja polecam zawsze zakonników w Naszym Kościele (franciszkanie, dominikanie, karmelitanie bosi).
Możesz też porozmawiać z siostrą zakonną ! np. Karmelitanką Bosą - przez telefon !

Wyślij też intencje, aby za Ciebie siostry się modliły.
Są takie strony z intencjami. Napisz w jakim jesteś stanie duchowym. Siostry właśnie po to są - modlą się za świata, za ludzi, za sytuacje.

Zbliżaj się do Boga, jak tylko się da. Szukaj, znajdziesz. Znajdziesz Boga w swoim sercu !
Najlepiej - Adoracja Pana Jezusa,

spowiedź stała (w Twoim przypadku kierownik duchowy) i Eucharystia (w Twoim przypadku duchowa).

Jacku, powiedz o tym co powiedział Tobie ksiądz egzorcysta na spowiedzi STAŁEMU SPOWIEDNIKOWI.
Poza tym, wiesz przecież, że Jezus jest potężniejszy niż śmierć.
Nie zniechęcaj się i walcz MIŁOŚCIĄ.
Czego najbardziej nienawidzi diabeł? MIŁOŚCI.
Ale pojęcie diabeł czy szatan dotyczy pojęcia Miłosci Jezusa Chrystusa. Przypomnij sobie, jak kusił Jezusa?
Niech Ciebie nie kusi, masz Jezusa, On zwyciężył wszystko, na Krzyżu, zwyciężył diabła w momencie swojej śmierci.
Jacku, problem o którym powiedział Tobie ksiądz egzorcysta, powierz Bogu w konfesjonale, na stałej spowiedzi - kierownikowi duchowemu.
Jacku, nie musimy ze sobą korespondować. Ja Tobie nie pomogę inaczej ainiżeli kapłan, który w swoich dłoniach ma MOC ŁASK SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH. Oni, Słudzy Pana Jezusa mają siłę! Powierzam Waszą rodzinę Matce Przenajświętszej !
Szukaj pomocy ZAWSZE W KOŚCIELE ŚWIĘTYM, bo tam gdzie Jezus Chrsytus - tam kuszenie złego !
--->>> STAŁY SPOWIEDNIK <<<<--- SZUKAJ, JAK NIE MASZ !
PS. może ojciec dominikanin - walczą bardzo skutecznie z szatanem - polecam

Na przejscie graniczne w Hrebennem zajezdza czarny Mercedes 600.
Wysiada mlody facet w czarnym garniturze i otwiera bagaznik. Podchodzido niego celnik i zaczyna klasyczne pytania:
- Narkotyki? Bron? Dewizy?
- Oczywiscie - odpowiada kierowca i otwiera walizki.
Celnik z niedowierzaniem patrzy na zawartosc waliz. Pierwsza wypelniona po wierzch foliowymi torebeczkami z bialym proszkiem, druga pelna kalachow, w trzeciej rowno poukladane paczki 100 dolarowych banknotow.
- To wszystko pana ? - pyta goscia
- Nie - odpowiada mlody czlowiek - to jest pana, moje jest w tamtym tirze.

Pewien jezuita, kolega z czasów nowicjatu ojca Fontanarosy, spotkał sławnego kaznodzieję podczas gwałtownej burzy.

- Słyszałeś, ojcze?

- Co takiego? - spytał Fontanarosa.

- Podczas burzy kościół dominikanów został trafiony piorunem, podczas gdy nasz kościół, świętego Ignacego, został oszczędzony, chociaż znajduje się tak blisko. Wydaje mi się, że jest to znak gniewu Boga na dominikanów, a jednocześnie Jego upodobania do nas...

- Albo - odparł obdarzony ciętym językiem kaznodzieja - jest to jawny znak, że diabeł nie jest taki głupi, by podpalić swój dom.

Mam się śmiać czy płakać, KK uznaje dominikanów jako zakon, i to są bardzo dobrzy ojcowie. Wy naprawdę nie znacie się na rzeczy i bzdury piszecie. Lash byłeś na stronie widziałeś i czytałeś, a rozmawiałeś z jednym przynajmniej ojcem dominikaninem? Jak nie to nie masz o czym pisać na ten temat, ośmieszasz tylko siebie.
Dominikanie powstali z potrzeby nowego duszpasterstwa. W początku XIII wieku, kiedy Europa była uniwersalną społecznością chrześcijańską, Kościół miał silną pozycję i mógł wywierać duży wpływ na władzę świecką, paradoksalnie okazało się, że w pełnieniu swojej misji jest on słaby i wymaga radykalnej odnowy. Jednym z jej elementów była duchowa rewolucja, jaką przyniosło powstanie zakonów żebraczych, w tym dominikanów. Pieszo, w sandałach, z Pismem Świętym w ręce ubodzy kaznodzieje przemierzali świat, rozmawiając nieustannie z Bogiem i o Bogu, czyli modląc się i głosząc Ewangelię. Zakon ten błyskawicznie rozprzestrzenił się po świecie, co wskazuje jak trafna była ta odpowiedź na potrzeby czasu. Co kilkadziesiąt lat wraz z całym Kościołem przechodził kryzysy, zawsze jednak odnawiając się, a zarazem dając impuls odnowy Kościołowi powszechnemu. Skrót OP (od łacińskiej nazwy Ordo Praedicatorum) tłumaczy się nieraz złośliwie jako "Ogromnie Pyszni", co oczywiście jest nieprawdą, choć niektórzy dominikanie mówią, że gdyby w odpowiednim czasie dominikanie dobrze działali, jezuici byliby niepotrzebni.

(5 Moj. 4:15-19) „I pilnie zważajcie na swe dusze, gdyż nie widzieliście żadnej postaci w dniu, gdy Jehowa mówił do was na Horebie spośród ognia, żebyście nie postąpili zgubnie i nie zrobili sobie rzeźbionego wizerunku, postaci jakiegokolwiek symbolu, podobizny mężczyzny lub kobiety, podobizny jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest na ziemi, podobizny jakiegokolwiek skrzydlatego ptaka, który lata pod niebiosami, podobizny czegokolwiek, co się porusza po ziemi, podobizny jakiejkolwiek ryby, która jest w wodach pod ziemią; i żebyś nie podniósł oczu ku niebiosom, a widząc słońce i księżyc, i gwiazdy, cały zastęp niebios, w końcu nie został zwiedziony i nie kłaniał się, i nie służył im – Jehowa, twój Bóg przydzielił je wszystkim ludziom pod całymi niebiosami”.

1) http://parafia-prostyn.dr....org.pl/qw6.jpg

Posąg Boga Ojca

2) http://www.slugi.kielce.opoka.org.pl/BO_N_150.jpg

,Łaskami słynący' obraz Boga Ojca

Czy niektórzy katolicy naprawdę nie boją się Boga ?

Nie, to nie ludowe bajki.
Figurkę Boga Ojca można znaleźć na przykład z Kościele dominikanów w Krakowie-podobno specjalistów od teologii...


Eeee?!! nie mam tego postu w Outlooku?? Czyżby kolejne problemy z tpi??
Wogóle postów Aresa z ostanich paru miesięcy mam chyba raptem kilka.


Zmien sobie lepiej Outtluka na cos lepszego, np. Forte Agenta :).

| A jezeli chcecie atakowac KK lub Chrzescijanstwo to ja sobie
| wypraszam, bo to jest atak na mnie.
Po pierwsze to jest to krytyka i to całkiem słuszna a nie jakiś frontalny
atak na cały KK.Po drugie mam prawo atakowac instytucje której
przedstawiciele atakują mnie i inne osoby które mają rózny od katolickiego
światopogląd.


Czy ja Cie kiedys atakowalem za Twoj swiatopoglad? Czy atakowali Cie
moi znajomi? Czy atakowalo cie kilku moich znajomych ksiezy? Jezeli
nie, to czemu Ty atakujesz ich? Atakujesz, bo krytykowac mozna
konkretne zachowania czy wypowiedzi a nie calosc.

Nazwiskami też jest, ale lepiej krytykowac konkretne instytucje ( np św
inkwizycje czyli Dominikanów albo Radio Maryja) Zresztą jakby katolicy
zamiast się obruszać dobrze się zastanowili nad tą krytyką i wzieli sobie
pare spraw do serca to byłoby to z korzyścią zarówno dla nich samych jak i
całego kościoła.


Wiec atakuj sobie ojca Rydzyka, klnij na konkretnych ludzi
odpowiedzialnych za inkwizycje, ale odczep sie od Chrzescijanstwa.
Ciekawi mnie tylko jedno. Czemu nie atakujesz np. Islamu?

| Nie koniecznie. Ale jak odroznisz prawde od klamstwa?
Ja np uważam za wiarygodne zdarzenia które miały wielu nie powiązanych ze
soba swiadków, oraz relacje które wychodza od zawodowców , wojskowych,
obsługe lotnisk itp.  Są również przecieki z utajnionych relacji, np sławny
Świety Mikołaj, z misji Apollo itp.


Zadko sie zdazaja niepowiazani swiadkowie. Wojskowi tez nie zawsze
mowia prawde a "przecieki" tez do najwiarygodniejszych nie naleza.

| No i co z tego ??To mialo miejsce sporo przed 2WS.
| Zaraz po II w.s.
Oj chyba nie ale bede musiał to sprawdzić. Z tego co pamiętam to to audycja
powstała jeszcze zanim Welles zajął się na dobre filmem.


Moze i tuz przed (dawno to ogladalem). Fakt pozostaje faktem, ze duzo
tam zdzialala paranoja wojenna.

Pozdrowienia dla fanatykow, sceptykow i calej reszty.

                                                        Nifhelm.



| 3)ARDZUNA - moje pelne utozsamienie sie z bohaterem Bhagavad Gity -
Ardzuna,
| beczelnie i nachalnie indoktrynowanym przez Kryszne, hinduskiego bozka,


Przypuszczam że Bhagavad-gite to może i czytałeś ale w gazetowym  ("Gość
Niedzielny") tłumaczeniu
połączonych sił i mocy Chrystysowych Pod wezwaniem radia Maryja Ojca
Gałłuszki Oraz Dominikańskiego centrum... itd.
Zrozumienie Bhagawad-gity przez tych paranoików jest mniej więcej podobne do
twojego drogi "czarny agencie"

Proponuję zmienić teksty źródłowe i orientacje myślę że zamiast Arjuny
mógłbym zaproponować ci kilka efektownych imion które są adekwatne do twej
postawy, ich korzenie są podobne i z pewnością dysponowały nawet w tamtych
prehistorycznych czasach podobną orientacją w konflikcie Kuruksetry. Jednak
nawet i one nie były w stanie przewidzieć co zrobi 5000 lat historii i
kościół katolicki ze zrozumieniem tematu przez przeciętnego kaliyugańczyka
takiego jak ty.
Proponowane imiona
1. Kamsa - mityczny król (odpowiednik Heroda odpowiedzialny za rzeź
niewinątek) - planujący przez całe życie jak tu ubić tego Krysznę.
2. Dvivida - mityczny goryl (o sile 10.000 słoni) w walce z wrogiem Balaramą
używał wyrwanych drzew. W ten sposób ogołocił z drzew średniej wielkości
las. Oboje skończyli nieciekawie.
To tylko dwa przykłady ale jeśli chodzi o trafność wyrażenia osobowości to
ten drugi będzie chyba najlepszy zgodnie z sugestią kolegi

Apropo, gdzies slyszalem o eksperymentach polegajacych na nauce małp


czytania. Ciekawe co one rozumieja z pism hinduskich.




Ale wracając do pytania... Kościół nie z tych najważniejszych i nei w
rozbudowie więc pewnie jakieś 500-600 złotych wystarczy - powinien w
tym być też organista. Najlepiej zapytać księdza przy składaniu
dokumentów - to najprostsza metoda. Ja mam porównanie z 3 kościołów z
zeszłegonajomi brali ślub) i zależy to od lokalizacji. Kościół bł.
Władysaława z Gielniowa na Kabatach - 200 złotych zaliczki przy
rezerwacji terminu i potem 600 złotych dopłaty. Na Starym Mieście -


                                                      ^^^^^^^^^^^^^^
kościół na Freta naprzeciw Długiej - 800 złotych.


           ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

  W Legionowie -

kościół Matki Boskiej Fatimskiej - 400 złotych. Jak chcesz za darmo
czy za "symboliczne" 100 złotych bo się nie przelewa to poszukaj np. u
Dominikanów czy któryś kościół akademicki.


^^^^^^^^^^^^^

Po pierwsze: Freta/Długa, to Nowe Miasto
Po drugie: to jest właśnie kościół pw. św. Jacka oo. Dominikanów
Po trzecie: braliśmy tam ślub i żadnych rozmów o opłacie nie było (a
ślub był razem z Chrztem naszej córki). Nie płaciliśmy też za nic w
macierzystych parafiach ani w parafii, do której św. Jacek należy (św.
Marii Magdaleny, IIRC).

_po ślubie_ (miało być przed, ale świadek był tak zaaferowany, że
zapomniał), po Mszy (chodzimy tam regularnie, więc po prostu w niedzielę
  zaraz po ślubie, który był w sobotę) ojcu, który nam ślubu udzielał
daliśmy w kopercie (200 zł). Wyglądał na zaskoczonego, że w ogóle dajemy.

 Acha - pamiętaj że za

świadectwa chrztu (ważne 3 misiące od daty wystawienia) zapłacisz
dodatkowo. Tu spotkałem się z co łaska od 0 do 150 złotych.


Za świadectwo Chrztu dałem "co łaska" 10 zł (u św. Kazimierza na
Chełmskiej). Dostałem kopertę, nic mi nie sugerowano.

pzdr
Konrad


On 13 Feb 2004 15:52:41 +0100, Maciek Antecki

| Czy to prawda, że od IX do XV w.  sprawdziano męskość kandydatów
| na papieża na specjalnym tronie ("sedes stercoraria")?
[...]
Oczywiście ta druga. Wersja pierwsza to któraś tam pochodna legendy o
papieżycy Joannie żywo funkcjonującej w XVI w. w kręgach
protestanckich


[...]

O dziwo legenda ta najpierw wyszła z kręgów kościoła katolickiego (i
to dzieki Polakowi Marcinowi z Opawy - w zasadzie to on to
ropropagował) w XIII w. (protestanci przejęli ją później, znacznie ją
ubarwiając).

- podobno pierwsza wzmianka o papieżycy pojawia się w IX w. w kronice
Greka Anastazego Bibliotekarza - kardynała mianowanego przez papieża
Leona IV, później ekskomunikowanego i wygnanego z Rzymu.

- o papieżycy wspomina teolog Stefan z Narbonny (ok. 1125 r.).

- kronikarze: Othon z Frisingen (1160 r.), Rudolf de Flais (ok. 1160
r.) oraz Godefroy de Viterbo (ok. 1190 r.) wspominają o papieżycy z
dopiskiem: "Papissa Joanna non numeratur" (papieżycy Joanny nie wlicza
się do spisu papieży).

- historia o papieżycy pojawia się w kronice dominikanina Jean'a de
Mailly ('Archiv der Gessellschaft fur altere deutsche Geschichte'),
skąd przejął ją inny dominikanin - Etienne de Bourbon (1261) i
umieścił tą opowieść w swojej pracy "Siedem darów Ducha Świętego" (De
septum donis Spiritu Sancti).

- kolejną wersję opowieści o papieżycy Joannie podaje mnich
dominikański (późniejszy arcybiskup gnieźnieński) Marcin z Opawy
(?-1278) w swojej "Kronice papieży i cesarzy", opracowanej na
polecenie Klemensa IV. Marcin z Opawy był kapelanem papieża Aleksandra
IV i jego następców, a jego kronika była dziełem znanym i cenionym, i
ona to własnie najbardziej przyczyniła się w do tego, że legendy o
papieżycy Joannie stała się szeroko znana i powszechnie akceptowana.

Od XIII do XVI w. legenda o papieżycy Joannie była uznawana za prawdę
i traktowana jako historyczny fakt.

Istnieje wiele teorii wyjaśniajacych powstanie tej legendy.
Byc może była to opowieść celowo sfabrykowana przez dominikanów,
chcących zdyskredytować i umniejszyć wpływy zakonu benedyktynów.
Świadczyć by o tym mogło dominikańskie autorstwo pierwszych wzmianek
na ten temat i przynależność do benedyktynów bohaterów legendy
(benedyktynami mieli być: ojciec Joanny, ona sama i jej kochanek).
Benedyktynem był też papież Leon IV, któremu Joanna miała doradzać a
potem zastąpić go na papieskim tronie, a także papież Innocenty IV, za
którego stworzona została legenda.



Buddysta moze byc zbawiony dlatego ze Pan Bog jest milosierny a nie dlatego
ze wypelnia nakazy swojej religii. Natomiast katolicy beda zbawieni
z powodu swojej wiary (i wypelniania jej nakazow).


Aha.
Wiec bycie katolikiem jest dosc przerabane.
Jak jestem buddysta, to niezaleznie w co wierze, zostane zbawiony, bo Bog jest
milosierny.
Ale jak jestem nie daj Boze :) katolikiem, to _musze_ wypelniac nakazy wiary, po
inaczej zbawionym nie zostane. :(

A czymze innym przez ostatnie dwa tysiace lat zajmowali sie teologowie i
filozofowie poczawszy od Ojcow Kosciola przez sw Tomasza z Akwinu az po
wspolczesnych teologow-herezjarchow? Dlubaniem w nosie i skwierczeniem na
stosie?


Cytat ze strony Centrym Dominikanskiego:
"Obecnie w naszej kulturze panuje tendencja, aby wszystkie zjawiska nadnaturalne
czy paranormalne - w tym także dar przepowiadania przyszłości - wyjaśniać w
duchu hipotez naturalistycznych. Hipotezy te ignorują lub wręcz wykluczają
możliwość wpływu potęg demonicznych. Wiele szkół parapsychologicznych i
publikacji (także w Polsce) popełnia błąd rozszerzania swych jedynie
prawdopodobnych hipotez naturalistycznych na wszystkie zjawiska nadnaturalne,
ignorując nie tylko zjawiska negatywne, ale również charyzmatyczne dary Ducha
Świętego - w tym także dar proroctwa - redukując je do wymiaru dostępnej niemal
każdemu natury. Jest to nieuczciwością i nadużyciem, choćby z punktu samej tylko
metodologii naukowej."

| Cotygodniowym udzialem na mszy, comiesiecznej spowiedzi, majowych,
| rozancach, spotkaniach modlitewnych...

Policzmy:
msza - 4 x 1h = 4h
spowiedz comiesieczna - 15 min (gora)


A rachunek sumienia, zal za grzechy i pokuta? :-|

4h 15 min na miesiac to chyba nie to samo co codzienna sprzedaz ksiazek i
orzeszkow


Moze i nie to samo, ale to ciagle o 4h 15min za duzo :)


te pioseneczki, gitarka, nawet trąbki i puzon i ogólnie kiepska atmosfera na skupienie jak dla mnie. Choć kiedyś mi to nawet odpowiadało, ale chyba już wyrosłem, dorosłem, dojrzałem i już nie potrzebuję takich udziwnień, teraz szukam prawdziwego sacrum, tego co mi pozwoli wejść w Misterium, a nie podziwiać trębaczy zagłuszających śpiew.
Tak samo z konfesjonałem- trzeba sobie uświadomić, że udziwnienia nie są potrzebne jeśli się wie co chce się uzyskać. Po co próbować być mądrzejszym od Matki-Kościoła? Jest coś ustalone, a ktoś będzie robił inaczej bo tak jest fajniej- trzeba dorosnąć. Ja rozumiem jak ktoś nie był u spowiedzi przez długi czas (kilka lub więcej lat) i przychodzi do księdza i chce się wyspowiadać, ale nie w konfesjonale bo mu nie odpowiada- niech będzie ten element mentalności antykonfesjonałowej- ale przy kolejnych spowiedziach, czy w przypadku osób które z Kościołem są w jakiś sposób związane żywo, uczestniczą w sakramentach nie widzę takiej potrzeby. Bo to jest bzdurne tłumaczenie, że lepiej się skupię poza konfesjonałem- sztuczne potrzeby.


zupełnie się z Tobą zgadzam...

chyba każdy może mieć miejsce ulubione do spowiedzi i ja takie mam, u mnie w Tarnobrzegu u OO. Dominikanów jest ciekawe wyjście dla tych, którzy lubią mieć komfort spowiedzi otóż:
osobny pokoik w nim konfesjonał, gdy zimno grzeją, gdy ciepło otwierają okno;)
wyciszone pomieszczenie, sprzyjające długim rozmowom

i nie ma czegoś takiego... 50 cm obok mnie stoi inna osoba i jak tu mówić o swoich grzechach żeby nie usłyszała...
choć "nie wstydziłeś się grzeszyć to teraz się do tego przyznaj"

ale jednak...

Kto był...
Kraków a w zasadzie kościół oo DOminikanów przezył nalot ... ja w kościele w dzień powszedni tyle ludzi jeszcze nie widziałam
Cały kościół i krużganki głowa przy głowie
Było wspaniale i za to dziękuje

Ja uczestniczyłem. Mam jedną generalną uwagę, która tyczy się i tych i innych rekolekcji w Warszawskich kościołach (np. u Dominikanów na Freta). Otóż nauczono mnie na studiach, żeby nie mieszać ze sobą różnych porządków, np. nie tłumaczyć językiem psychologii duchowości czy na odwrót. W ten sposób zawsze produkuje się błędy. Niestety istotą rekolekcji na Przyrynku było właśnie takie stosowanie języka psychologii w nauce duchowej. Dla mnie swoistym skandalem były słowa w stylu: "jeśli rano nie chce Ci się wstać z łóżka, jeśli masz depresję, to zły duch cię prześladuje, więc odrzuć go od siebie wzywając imienia Jezus". Wzywanie imienia Jezus z całą pewnością służy pomocą np. w opętaniu lub dręczeniu przez złego ducha, ale na miłość Boską, depresję leczy się głównie poprzez psychoterapię z ewentualnym wsparciem farmakologicznym! Tłumaczenie różnych zaburzeń interwencją złego ducha jest nie tylko nadużyciem, ale i jest niezgodne z Pismem Świętym. Są w Ewangeliach momenty, gdy Jezus leczy choroby i są momenty gdy Jezus wypędza złego ducha. Z depresji można się wyleczyć i to na prawdę nie poprzez egzorcyzmy...

Niestety analogiczne nadużycia słyszałem i na innych rekolekcjach, tym razem u Dominikanów na Freta: "Jeśli się lękasz, to wejdź w ten lęk, bo tam odnajdziesz Jezusa". Szkoda tylko, że Ojciec, który głosił te słowa zapomiał dodać, że w lęk się nie wchodzi samemu, tylko razem z opiekunem jakim powinien być wykwalifikowany psychoterapeuta. Samotne wchodzenie w lęk może skutkować umocnieniem tego lęku. A tak z lęku czyni się niemalże sakrament (skoro w nim jest rzekomo Jezus), czyli nazywa się świętym to, co przyszło nsa świat wraz z grzechem pierworodnym, śmiercią i cierpieniem. Przecież to właśnie lęk nakazał Adamowi i Ewie ukryć się przed Bogiem!

Mam niestety taką smutną refleksję, że istnieje tendencja do przekształcania mszy w zbiorowe psychoterapie a Jezusa w Terapeutę, zamiast głosić Kerygmat. Oczywiście - ściąga to tłumy ludzi, ale spowoduje w bliższej lub dalszej perspektywie olbrzymie rozczarowanie wśród wiernych. Albowiem zbawienie płynie z wiary a nie z terapii.

Chciałbym wszystkich goraco zaprosić na spotkania z misjonarzami o.
Antonello Cadeddu i o. Enrique Porcu z Brazylii, którzy przyjechali na
tydzień do Polski. Słyszałem , że sa niesomiwici i daja bardzo mocne
swiadectwa!

Spotkania na Uczelniach:
W Poneidziałek, 21 maja, o 16 odbedzie sie spotkanie w Kosciele Kamedułów
(ul.Dewajtis, Kampus UKSW) na Bielanach

A we wtorek 22 maja o godz 12 w Małej Auli Politechniki Warszawskiej(gmach główny PW,plac Politechniki)

Rekolekcje u dominikanów na Służewiu pt "Ci, których prowadzi Duch
Święty są Synami Bożymi":
Rozpoczęcie: sobota (19.05) od 21:00 do około 24:00
Niedziela (20.05) - 14:00, 19:00 i 20:15
Poniedziałek, Wtorek i Środa (21-23.05) - 19:30

W czasie rekolekcji będzie modlitwa o uzdrowienie!

Ocowie Antonello i Enrique przyjeżdzaja z Sao Paola. Żyja tam posród
najbiedniejszych , jako jedni z nich. W 2000 roku założyli Wspólnotę
Przymierze Miłosierdzia z laikatem, misjonarzami i seminarzystami.
Wspólnota pracuje z ludzmi ulicy (w tym z gangsterami,prostytukami i narkomanami) i prowadzi dla nich 20 domów, głosi im słowo Boże i miłosć Boga Ich działania spoleczne i ewangelizacyjne zostały docenione w 2003 r. przez gubernatora prowincji, który uhonorował stowarzyszenie najwyższym odznaczeniem - Medalem Konstytucji.
Ojciec Antonello przez wiele lat był koordynatorem Odnowy Charyzmatycznej
w tym kraju.

Ojcowie podziela się swoim codziennym doswiadczeniem biedy i cierpienia
ludzi, wsród których żyja, cudownych nawróceń i uzdrowień, których sa
swiadkami.

www.solideo.pl
www.da.sluzew.dominikanie.pl

Trochę o zakonach ;)

Do kapucyna przyszedł do spowiedzi jezuita. zadał mu pokutę: odmów cały różaniec a po każdej dziesiątce litanię do Wszystkich Świętych. Jezuita bez szemrania i z pokorą wykonał zadaną pokutę. Innego dnia przyszedł kapucyn do jezuity do spowiedzi. Jezuita powiedział: Wy kapucyni macie dużo czasu. Odmów Litanię do Wszystkich Świętych a po każdym wezwaniu cały różaniec.

Pewien jezuita, kolega z czasów nowicjatu ojca Fontanarosy, spotkał sławnego kaznodzieję podczas gwałtownej burzy.

- Słyszałeś, ojcze?

- Co takiego? - spytał Fontanarosa.

- Podczas burzy kościół dominikanów został trafiony piorunem, podczas gdy nasz kościół, świętego Ignacego, został oszczędzony, chociaż znajduje się tak blisko. Wydaje mi się, że jest to znak gniewu Boga na dominikanów, a jednocześnie Jego upodobania do nas...

- Albo - odparł obdarzony ciętym językiem kaznodzieja - jest to jawny znak, że diabeł nie jest taki głupi, by podpalić swój dom.

Franciszkanin, jezuita i dominikanin umówili się na grę w golfa. Niestety, pole było zajęte przez niewidomych. Dominikanin zaraz zwrócił się do Boga: 'Panie, jaki byłem zły i zepsuty, myślałem tylko o sobie!'. Franciszkanin: 'Dzięki Ci, Panie, że i oni mogą grać!'. Jezuita: 'Ok, Boże. Ale czy nie mogliby pograć w nocy?...'

Franciszkanin dominikanin i jezuita oczekiwali przed bramami nieba na swoja kolej. Nagle pojawiłam się piękna kareta, drzwi otwarły się rozwinął sie czerwony dywan
-zapraszamy zapraszamy czcigodnego ojca -wskazując na jezuitę mówił św. Piotr.
Dwaj pozostali zakonnicy zdziwieni zaistniałą sytuacją, podbiegają do Piotra żądając wyjaśnień.
-Dlaczego ten jezuita przyjmowany jest z takimi honorami?
święty odpowiedział :
- waszych jest tu dużo, a ten jest u nas pierwszym jezuitą od 400 lat

Kyllian - dodajmy iż bp. Romaniuk był jednym z tłumaczy "BT" - nie szukaj więc sensacji.
Różnice w katolickich tłumaczeniach Biblii wynikają jedynie z trudności wynikających i powstałych podczas saego tłumaczenia tekstu - nie są wynikiem zmian w kontekście.
Chodzi o to natomiast iż "ŚJ" zmieniając sens Biblii swoimi zmianami.

Wracając do tego, co musiałem przerwać:
"Bracie Jakubie"
- mnie szalenie dziwi, ze w jakikolwiek sposób można wogóle dawać wiarę jakiemuś dziwnemu "nauczaniu" które to nie tylko "okrawa" nauczanie Chrystusa i cały Boży przekaz tylko do czytanie Biblii - pomimo tego iż w samej Biblii jest wyraźnie napisane że sam Chrystus modlił się do Boga i nakazał wręcz modlitwę - ale na dodatek robi ze spoufalania się z Bogiem jakąś "wizję zbawienia" ...
Chodzi mi tutaj szczególnie o zamianę wielu słów z Biblii (np. El, Elohim Adonai) - wszystko na słowo "Jehowa" i wpieranie że jest to wręcz warunkiem do zbawienia ...
Nie mówiąc już o swoistej interpretacji przez "ŚJ" liter JHWH ...
Tradycja (zarówno chrześcijańska jak i judaistyczna) wyraźnie unika "spoufalania się z Bogiem - "ŚJ" uznają to wręcz za warunek do zbawienia ..
A gdyby tak ktoś choć logicznie pomyślał - to wystarczy wziąć relację z rodziny i zastanowić się nad tym co się stanie jak dziecko ojcu będzie non sto "waliło" po imieniu b - na dodatek przekręcając imię Ojca...
Coś mi się wydaje, że chyba sie Ojciec (nawet najdobrotliwszy) kiedyś zdenerwuje ...
Chodzi mi również o o to, jak "ŚJ" zmieniają prawdę o śmierci Chrystusa na Krzyżu - i jednocześnie o Jego Zmartwychwstaniu.

Kolejna sprawa - raz podajesz że mieszkasz w pobliżu Rzeszowa raz - że w pobliżu Sandomierza. - dziwi mnie to, ale to Twoja sprawa dlaczego tak robisz.
Tym bardziej, że z miejscowości którą podałeś jest ok. ~~30 km. do jednego z najbardziej prężnych ośrodków kościelnych w tym kraju - w Sandomierzu z dawna działali Ducaccy i Cystersi - obecnie jest tam prężny ośrodek Dominikański i oo. Jezuitów ...
Czysta esencja wiedzy i mądrości Kościoła jest w tych Zgromadzeniach ...
Kto szuka Boga ten Go znajdzie - nie w "nauczaniu" osób którym wydało się że posiedli monopol na prawdę w oderwaniu od Kościoła i wypaczając nauczanie Chrystusa - takich "oświeconych" wiele już w historii bywało.
Nie zapominaj - Chrześcijaństwo trwa już ok. 2000 lat - różnego rodzaju sekt wykorzystujących nauczanie Chrystusa do własnych celów by zwodzić Wiernych nigdy nie brakowało niemalże od zarania Chrześcijaństwa.
Kościół trwa i rozwija się od 2000 lat - sekta "ŚJ" trwa i zaczyna zanikać już po ok. ~100 latach swojej działalności ...

do wypowiedzi Olki dodam, że tu bardzo dużo zależy od tego, jak ta wiara jest przez tę osobę pojmowana. Ale o tym można by całe tomy pisać...

Czemu pojawia się tu pewna drobna sprzeczność - już tłumaczę, Cathy. Otóż - w moim rozumieniu chrześcijaństwa, pewne nakazy moralne są dla chrześcijanina (chrześcijanki) czymś, według czego winien (winna) się kierować w każdej sferze. Słowem - nie może być tak, że w kościele i domu jestem "wielkim wierzącym" (TM) zaś w pracy, szkole, zasady te odkładam gdzieś na półkę, zapominam o nich. Jak to połączyć z pełnieniem funkcji publicznej w państwie świeckim, w systemie demokratycznym - to już osobna sprawa , ale tak czy siak - konkludując, dla katolików, wiara musi również mieć jakiś wyraz w sferze publicznej. A więc:

jeżeli kandydat przyzna że ważna dla niego jest wiara (najważniejsza) to ok jest to jego prywatna opinia, która nie powinna jednak rzutować na sposób prowadzenia jego prezydentury...


Zawiera pewną drobną sprzeczność, bo w mojej opinii niemożliwością jest wymagać od katolika, by wyzbył się swojego kręgosłupa moralnego sprawując funkcję publiczną.

Natomiast - żeby było jasne, uważam, że tu bardzo wiele zależy od tego, jak ta wiara jest pojmowana, od osobowości człowieka. Jednoznaczne "Nie" lub "tak" wszystkich trzech osób w bardzo różnych sprawach zupełnie inaczej brzmi w ustach ojca Rydzyka, zupełnie inaczej w ustach ojca Salija - znanego dominikańskiego publicysty, a zupełnie inaczej - bpa Pieronka. Podobnie może być (i jest) w ustach polityków, którzy deklarują się jako katolicy i osoby wierzące.

Dla prezydenta winna być najważniejsza Polska - to fakt. Ale jaka Polska? I na to już każdy z kandydatów ma inną odpowiedź.

mmmm........ duzo wody uplynelo w rzekach od czasu, gdy bylem tam ostatnio - kiedy to bylo?? - chyba na poczatku maja 2000... a pierwszy raz w koncu lipca lub na poczatku sierpnia 1999... bylem tam wtedy 3 tygodnie.

zaczelo sie od tego, ze konczylem I rok studiow na AR Poznan, mialem szalone problemy z chemia - wszystkie kolokwia w plecy, poprawiane po 4-5 razy... prof. Golinski wyznaczyl termin egzaminu, a ja w szale, uniesieniu i zapamietaniu czytalem swiezo zakupione ksiazki: "Pijani Bogiem" i wywiad Jasia Grzegorczyka z Janem Gora. napadlem o. Jana na korytarzu w poznanskim konwencie dominikanow i wyzebralem dedykacje do obu ksiazek i wtedy on mi powiedzial "stary, przyjedz latem na Jamna". znalismy sie juz z widzenia, juz dlugi czas co niedziela bylem u dominikanow na "dziewietnastkach", po ktorych szedlem do DA, ale tylko podpieralem tam sciane na korytarzu lub framuge drzwiowa w "oczku", gdzie siedzial o. Jan. na egzamin przygotowalem sciagi - tak, nie ukrywam, ze zwalalem, watpie, zebym bez nich zdal.

i latem pojechalem... tato, ktory mnie tam zawiozl, wspinjac sie pod gore z Palesnicy martwil sie o podwozie naszej skody felicji - asfalt szybko sie konczy, zaraz za Palesnica... moje wowczas 11-12 letnie rodzenstwo rzucilo sie do osla, a ja z namaszczeniem wkroczylem w progi Domu sw. Jacka, ktory bardzo szybko mialem ukochac.

bylo nas kilku fanatykow - wstawalismy o 5.00 rano i jesli bylo ladnie, szlismy na wzgorze za kosciol i ogladalismy majaczace daleko, daleko Tatry... pamietam, ze kiedys kladlem drenaz pod droga do pustelni, zawsze stala tam woda i bylo bloto; byl piekny poranek i darlem sie (tzn. spiewalem) przy pracy wnieboglosy - mimo sporego dystansu echo obudzilo spiacego przy otwartym oknie o. Jana - byla 6.30 rano... juz za chwile ojciec stal na ganku i krzyczal pytajac kto i gdzie tak spiewa i co nas tak do pracy pogonilo o takiej porze, "przeciez jeszcze wszyscy spia?!" - ale dla nas to byla frajda i zaden ciezar.

o 8.00 byla jutrznia - na Jamnej zaczely sie moje spotkania z brewiarzem. odbywalo sie to przy oltarzu polowym "przy debie" lub w tej malenkiej, czarujacej kaplicy u sw. Jacka, z tymi relikwiarzami, z oltarzem z zaren, z tym fotelem, na ktory narzucona byla wyprawiona owcza skora, z tymi malenkimi zielonymi krzeselkami, z obrazami MB Jamnenskiej i JPII na scianach....

zaraz pisze dalej, ale najpierw wysle ten fragment, bo mi znowu sesja wygasnie...

[ Dodano: 23 Kwiecień 2005, 15:48 ]

No to może ja też się tutaj wypowiem..
Ten temat jest o naszym prudnickim proboszczu i księżach, wiec napisze pare słów.
Jesli chodzi o proboszcza czy tez ogolem ksiezy w parafii na osiedlu, to musze przyznac, ze do nie dawna w ogole ich nie znalam i nie mialam o nich zadnego zdania, a to przede wszytskim dlatego że to nie moja parafia. Miałam takie szczęście, że niedawno zostałam poproszona o bycie matką chrzestną, a rodzice mojej obecnej już chrześnicy mieszkają na stałe w Niemczech, i ze względu na pracę nie mieli za bardzo czasu ani sposobności aby wsyztskich niezbednych formalności dotyczących chrztu dopełnić. Jednak i tu było moje wielkie zdziwienie, proboszcz, w ogole nie zrobił nam problemow z powodu tego ze niektore dokumeny donieslismy dopiero w dniu chrztu i to pare minut przed msza. Nie byl ani zly, ani rozdazniony, po porstu zachowal sie jak normalny czlowiek, zrozumial nasza sytuacje, i tutaj chylę czoła przed nim...
Jednak jeżeli chodzi o Kosciół Michała Archaniola, to z wielkim sentymentem wspominam ojców Dominikanów a szczególnie msze dla dzieci odprawiane przez ojca Tomka i Dziabąga..
Z jednej strony rozumiem ze nowi księża mieli i maja nadal inna wizje prowadzenia mszy, ale uwazam ze to troche niesprawiedliwe ze najmlodsi parafianie nie maja "swojej" mszy, ze nikt sie nimi nie zaintteresuje. co prawda jest schola, ale z tego co pamietam kiedyś bywało tak, że z rzutnika na tablicy przy ołtarzu wyświetlało się teksty pieśni i wszytskied zeci mogły śpiewać wraz ze scholą, a nie że śpiewała sama schola jak jest pobecnie..
Z reszta z zalozenia chyba msza o 10 jest przeznaczona dla najmlodszych, a przychodza na nia niestety same starsze babcie, i zajmuja miejsca jak najblizej oltarza i przeszkadza im jak tylko jakies dziecko przejdzie sie po kosciele, z reszta księżom niestety tez..
to przykre ze nei ma juz prawdziwych mszy dla dzieci, to prawda ze msza ma okreslony tok, i cześci po sobie nastepujące, jednak przeciez mozna je w taki sposob przedstawic dzeciakom, żeby się w kosciele nie nudzily, zeby czuly tego Boga, a nie wciaz slyszały: "ciszej, nie rkzycz, nie wierc się".. nie ma co wymagac od przedszkolaka czy nawet dziecka z podstawowoki by siedzialo grzecznie i zachowywalo sie jak dorosly..
Ale myślę, że cała ta sytuacja, mogłaby ulec zmianie, gdyby ktos poszedł czy to do proboszcza czy do księdza odpowiedzialnego za schole i spytal czy mozliwe bylyby jakie innowacje, nie sadzicie?

[ Dodano: 28-05-2007, 15:51 ]

ciekawy artykuł z rzeszowskich nowin, pozwoliłem sobie zacytować (przekopiować)
(mam problem z wstawianiem obrazków, coś nie doczytałem?help)

Premia dla dobrego parafianina
PODKARPACKIE Śpiewasz w kościelnym chórze, zapłacisz mniej za ubezpieczenie auta

Piotr Skrzypek, etatowy pracownik parafii Ojców Dominikanów w Tarnobrzegu: - Mam prywatny samochód, ale ubezpieczam go w innej firmie, bo o ofercie "Warty” dotąd nie słyszałem. Na pewno się nią jednak zainteresuje, bo 20 proc. to dużo pieniędzy...

Aż 20 procent zniżki na ubezpieczenie samochodu OC i AC - obiecują podkarpaccy agenci "Warty”. Wymagają tylko zaświadczenia od proboszcza potwierdzającego zaangażowanie w życie parafii.
Maria K. usłyszała od pracownicy tarnobrzeskiej agencji Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji "Warta”, że na obowiązkowym ubezpieczeniu OC i dobrowolnym Auto - Casco swojego auta, może zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. Żeby dostać 20 proc. zniżki musi tylko dostarczyć zaświadczenie od proboszcza - potwierdzające, że jest dobrą, aktywną parafianką.
- Pomyślałam, że pracownica agencji żartuje - mówi pani Maria.
Nie dla każdego...
Nie był to jednak żart, tylko możliwość skorzystania z programu "Parafia”, jaki ma w ofercie "Warta”
- Żeby z niego skorzystać nie wystarczy być aktywnym, dobrym parafianinem - tłumaczy Zbigniew Laskowski, dyrektor podkarpackiego oddziału "Warty” - Program jest skierowany do osób duchownych i świeckich, zatrudnionych przy kościele - katechetów, organistów, kościelnych itd. Nie mogę ujawnić, ile osób z Podkarpacia dotąd z niego skorzystało.
- Program powstał przy współpracy z Sekretariatem Episkopatu Polski. Jest adresowany do osób, które - jak wynika ze statystyk - jeżdżą bezpiecznie - dodaje Lidia Dej z Biura Prasowego "Warty”.
Dyrektor swoje, agenci swoje
Zadzwoniliśmy w czwartek do kilku podkarpackich przedstawicielstw Warty.
- Żeby skorzystać ze zniżek trzeba aktywnie działać przy parafii. Jak? O! Możliwości jest wiele, na przykład śpiewać w chórze kościelnym. Stałe zatrudnienie nie jest konieczne - powiedział nam pracownik rzeszowskiego oddziału firmy.
To samo usłyszeliśmy w agencjach w Stalowej Woli, Tarnobrzegu i Przemyślu - etat w parafii nie jest wymagany - wystarczy zaświadczenie od proboszcza o "zasługach” dla parafii.
Wojciech Malicki
w.malicki@gcnowiny
25. Listopada 2005 04:00

Ja kiedyś miałem lukę w zajęciach więc poszedłem do Empiku akurat jakoś ta książka znalazła się w mojej ręce a, że wydawała mi się ciekawa tak więc wysupłałem te 20 pare złotych i ją kupiłem.

Książka napisana jest w ciekawy sposób , przez gościa który jeśli się nie mylę, przez 5 lat był w zakonie Dominikanów, później wystąpił. Porusza ona szereg ciekawych kwestii z którymi możemy zetknąć się w naszym codziennym życiu. Wyjaśnia je w sposób lekki czasem humorystyczny.

A to opis z książki :

"Jeśli Bóg jest Ojcem, kto jest Matką? Czy ryby też utonęły w potopie? A gdyby Piłat nie skazał Jezusa? Kiedy będzie koniec świata? A jeśli Obcy to nie katolicy? Czym różni się dusza od karty SIM? Takie pytania i wiele innych, równie intrygujących, stawia w swojej książce Szymon Hołownia. Dotyczą historii biblijnych, śmierci i życia pozagrobowego, dogmatów katolickich i wielu innych rzeczy. Podobne pytania zadaje sobie także wielu chrześcijan, choć czasem wstydzą się do tego przyznać. Tabletki z krzyżykiem. Pierwsza pomoc w lękach związanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami to książka niezwykła i oryginalna na polskim rynku literatury religijnej. Pokazuje, że o sprawach związanych z religią można pisać współczesnym językiem, w sposób lekki i dowcipny, a zarazem z głębokim zaangażowaniem. Książka dla tych, którzy oczekują, aby Kościół mówił językiem współczesnego człowieka. Ci, którzy już sporo wiedzą na tematy religijne, teraz też na pewno dowiedzą się czegoś nowego. Tabletki z krzyżykiem jednych rozbawią, innych zaskoczą, niektórych nawet oburzą, ale na pewno nikogo nie pozostawią obojętnym."

Polecam - bardzo fajna książka. Można pożyczyć ją tym którzy nie są tak bardzo zaangażowani w życie Kościoła

Nieśmiało zakładam swój wątek katedrowy, licząc na Wasza wyrozumiałość
Przedstawiam moje ulubione klimaty, choć samym fotkom daleko do doskonałości.

Moja ukochana katedra NMP w Antwerpii - ogromna, siedmionawowa, gotyk brabancki, 123-metrowa wieża (w założeniu miało być takich 5 ). W środku - kilka genialnych Rubensów:





Zachodni portal:



Koronkowe, brabanckie triforium:



Plafon w Wniebowzięciem NMP:



Nawa główna



Kościół oo. Dominikanów pw. św. Pawła w Antwerpii - wielka galeria Rubensa, Jordaensa, van Dycka i innych, wewnątrz obrazy przedstawiające kolejne tajemnice różańca wykonane przez najlepszych ówczesnych malarzy flamandzkich. czynny tylko sezonowo:





Katedra śś. Michała i Guduli w Brukseli:





Nieuwe Kerk (Nowy Kościół) w Delft, rodzinnym mieście Veermera (klimaty z "dziewczyny w perłą" , wewnątrz pochowany Wilhelm Orański:



Katedra św. Bawona w Gent (Gandawie). Wewnatrz "Baranek Mistyczny" van Eycka:



]



Św. Jan w Hertogen-Bosch (miasto rodzinne Hieronima Boscha):











Leuven:







Mechelen:







Cdn.

Fajna dyskusja, wiele wątków się w niej rozwija.

Najpierw najmniej na temat:
Wrzucamy do jednego worka 'klimacik' i Dominikanów w ogólności. A ja, jako 'staly bywalec' parafii św.Trójcy w Krakowie jednak oddzieliłabym to co dzieje się na Mszach np. o 10:30 (konwentualna) lub o 12:00 (o.Kłoczowskiego) od Mszy akademickiej lub 'akwariowej' (szczyt masakry-trzymanie się za ręce na Ojcze Nasz, fałszujące solówki...). Nie wiem czy o.Jan Kłoczowski robi to specjalnie, ale rzeczywiście tworzy klimat- klimat modlitwy, skupienia i słuchania tego co mówi. I żadnymi świeczkami, tylko tym co i jak mówi i robi. Takiego głębokiego i niebanalnego przeżycia Liturgii trudno szukać w kościołach parafialnych.

Co do dominikańskiego eksperymentowania:
Znowu opierając sie na Mszach codziennych i niedzielnych o godz. 12 muszę przyznać, że to właśnie tam nauczyłam się śpiewać np. Po upadku człowieka grzesznego, albo Sław języku, Chrystus zmartwychwstan jest, a na wejście na roraty Rorate ceali- wymieniam co pamiętam tylko w tej chwili. Chodzi mi o to, że na Mszach Dominikańskich na ofiarowanie można usłyszeć czego chcesz od nas Panie, a na komunię Dzięki Ci Panie (Bębenka) i jakoś nie wzbudza to we mnie sprzeciwu, że nagle zatracamy korzenie czy tożsamość. Ja się bardzo ciesze, bo podejrzewam, ze za 300 lat może będziemy czytać w śpiewnikach muz. Dawid Kusz XXI w. Nie wiem grazialewa co chciałabyś żeby przeszło do historii jako spadek po naszym pokoleniu?

Trzecia rzecz: warsztaty.
Znowu przyznam się, ze sama uczestniczyłam w warsztatach liturgiczno-muzycznych prowadzonych przez m.in. Piotra Pałkę i Pawła Bębenka, ale także innych kompozytorów i/lub dyrygentów nie związanych z DOL. A lutym jadę na kolejne. Czemu? Bo Oaza nie oferuje mi profesjonalnie przygotowanych warsztatów, bo o tych 'około dominikańskich' łatwo jest się dowiedzieć, bo mają doskonały wpływ na kształcenie warsztatu chórzysty.

Pisaliśmy o braku takiej formacji u nas. Rzeczywiście w RŚŻ bark ludzi, którzy mogliby nawet utrzymywać się z prowadzenia takich warsztatów, ale może zacznijmy osobne wątki.

Łatwo oceniać innych. Wykazać błędy i grzechy bliźniego jest bardzo proste, tym bardziej, że ktoś na świeczniku jest bardziej widoczny. Ja bym rozpoczął od prostego szanowania drugiego człowieka. Czy to naprawdę takie trudne nie fraternizować się z prezbiterem? Do podstaw kultury należy zwracanie się do księży per "proszę księdza".

I znów mnie zamusztrował. Dobrze! Może być "proszę księdza" - do mnie zatem "proszę pana" albo "jaśniepana". A co? Też mi należy się trochę tej ziemskiej nobilitacji - skoro Wy tak o te tytuły tak dbacie, że wspomnę:
Ekscelencję, Sługę Sług, Jego Świątobliwość, Świętego (przed kanonizacją) Ojca Świętego, zwanego Wikariuszem Jezusa Chrystusa (oczywiście najwyższym i jedynym), Pasterzem Kościoła (całego), Patriarchą Zachodu, Jego Świątobliwością Następcą Piotra Księcia Apostołów i Zastępcą Chrystusa, Suwerenem Państwa Watykańskiego, Najwyższym Kapłanem Kościoła Uniwersalnego, Prefektem Kongregacji Doktryny Wiary (dawniejsze święte Oficjum, a przedtem Święta Inkwizycja), Prefektem Kongregacji Konsystorialnej i Prefektem Kongregacji dla Kościoła Wschodniego, Prymasem Włoch, Arcybiskupem Metropolitą prowincji Rzymskiej i wreszcie Sługą Sług Bożych. Chyba ze jeszcze coś pominąłem - bo z ulotnej pamięci - to przepraszam.
Kultomania czyli bałwochwalstwo niczym! On i jemu podobni to "Słudzy-Sług" a moja pra-babcia nie, ale jakbym tak odmierzył tę ich wiarę na jakiejś szali...
Patronie nasz my Twoim śladem
Chcemy się piąć aż po zwycięstwo
Tyś dla nas jest żywym przykładem
Ślij z nieba nam błogosławieństwo

- a kto to poświadczył że on już jest w niebie? Przed Sądem Ostatecznym? Przecież ci od Piusa X uznają go za heretyka i raczej w piekle lokują mu dalsze posługiwanie. Czyściec - jak każdy - ominął? Chyba na nadzwyczajnych prawach bożych.
==========
Powiadasz że kukam tylko na tych co na świeczniku. No przecież Chrystus też był na świeczniku! Któż jak nie ci na świecznikach mają dać przykład ludowi swemu?
Zacznijcie właśnie od poszanowania prostego człowieka. Właśnie biskup kamieńsko-szczeciński dal przykład jak się powinno szanować prostych ludzi. Mam wielkie uznanie dla tego dominikanina i jezuity - którzy bez ogródek "uderzyli pięścią" w ten zakłamany ołtarz i powiedzieli DOSYĆ!
Tak Proszę Szacownego Księdza - DOSYĆ!

Dziś przechodząc po raz kolejny na czerwonym świetle, podczas gdy ulica była pusta, tudzież wykorzystując znajomość synchronizacji świateł, zacząłem zastanawiać się, czy Ci, którzy stoją za mną i czekają, mimo, że w odległości kilometra nie widać żadnego auta, są prawi, czy też poddali się pewnemu schematowi?


Sprawa nie jest taka prosta. Zauważyłem ostatnio taką sytuację gdy byłem we Wrocławiu, gdy wychodzi się z Galerii Dominikańskiej i zmierza sie w stronę Kościoła oo. Dominikanów. Sytuacja jak w przykładzie: zerowe niebezpieczeństwo - większość przechodziła, nieliczni (w tym ja ) zostali. I powiem wam, że chyba głównym motywem był rzeczywiście strach przed mandatem

Ale jak powiedziałem sprawa nie jest jednoznaczna, gdyz ktos kto, pozornie bezsensownie, czeka na czerwonych światłach może być motywowany czym innym. Np. kwestie bezpieczeństwa - głogowskie skrzyżowanie pod Tesco - jest taki jeden wąski odcinek gdzie przejśc trzeba dosłownie trzy kroki. Niby łatwizna, bo wszytsko widać. Ale sam widziałem jak gościu nie przewidział, że ktoś może najechac na niego nie tylko jadąc prosto ale też skrecając. Skończyło się na użyciu klaksona. Druga sprawa to mentalność, ja np. często po prostu nie chce uczestniczyc w bezmyslnym cwaniactwie, który polega na udowadnianiu, że prawo mnie nie interesuje. A takich ludzi jest dużo - "ukradne bo mnie nikt nie widzi", "przeczytam nieswoje listy bo nikt się o tym nie dowie" itp. Z takimi postawami czasami mozna w ten sposób walczyć, choć raczej symbolicznie niż realnie.

Ale chyba najważiejszy argument to jest to żeby nie dawać innym złego przykładu, zwłaszcza dzieciom. Skoro dzieciak zauważy, że dorośli sobie chodzą na czerwonym gdy nic nie jedzie, to on tez zacznie ufac tylko swoim oczom, olewać będzie światła. Jedna chwila nieuwagi i mamy tragedie.

Pozdrawiam.

W najbliższy poniedziałek, tj. 5.01, w kościele oo. dominikanów na Służewie w Warszawie wystąpi Tercja Pikardyjska. Start: godz. 20.15, wstęp: za "dziękuję"

Może pozwolicie wypowiem się na temet, który poruszyliści . A mianowicie nie zgadzam się z x. Mariusz W. ponieważ to księża zniechęcają nas np. do chodzenia do kościoła . Pewnie nażuca wam się pytanie dlaczego ona tak myśli tak twierdzi. A to dlatego że gdy ja mam iść do kościoła a ksiądz nawet na kazaniu nie potrafi się powstrzymać od gadania o pieniądzach to przepraszam ale w tym momencie dla mnie kościół robi się materialistyczny. OO Dominikanie tacy nie byli bo jak oni odprawiali msze i głosili kazanie to się aż płakać chciało niekiedy. OO Dominikanie prowadzili msze o godzinie 9.00 dla młodzieży gdzie wszystkie pieśni były grane na gitarach, na 10.15 była msza dla dzieci gdzie przygarniali nawet te najmłodsze dzieciaczki pod ołtarz co środe było spotkanie "Duszpasterstwo młodzieżowe" w którym sama brałam udział w trakcie spotaknia była odprawiana msza święta w katakumbach,a teraz co jest dla młodzieży ? Jedno na miesiąc czuwanie na które nawet żaden ksiądz nie potrafi zachęcić młodzieży. Ojciec Kamil organizował różne wycieczki , ogniska nawet mam zdjęcia. A na pieszą pielgrzymkę jak szliśmy to szło nas z samego Prudnika ponad 200 osób a teraz ile poszło w tym roku. A więc może czas się zastanowić co jest nie tak. Ja należe do Parafi pw. Miłosierdzia Bożego ale jak niekiedy wejde do dużego kościoła w mieście to mam takie wrażenie jakbym weszła do własnego domu tylko że brakuje w nim oo dominikanów. Nie chce nikogo obrażać ale taka jest prawda . Na mszy niedzielnej dla młodzieży kościół pękał w szwach . a teraz nawet połowy tej młodzieży nie ma w kościele. Wiem ktoś może tłumaczyć do kościoła nie chodzi się dla księdza ale powiem szczerze mnie zachowanie aktualnych księży odpycha od wiary i kościoła . Pan Jezus był biednym człowiekiem a jeszcze dzielił się wszystkim z innymi a tu niestety jest na odwrót. 2 lata temu jak poszłam po zaświadczenie do chrztu że byłam bierzmowana to ksiądz chciał abym zapłaciła za to zaswiadczenie czy to normalne? Dla mnie to nie jest normalne . Pszepraszam jeśli kogoś uraziłam , ale wyrażam swoją opinie .

Pozdrawiam

[ Dodano: 18-10-2006, 16:44 ]

Co do mszy w katakumbach, pisałem że JPII wydał tę instrukcję w 2002/3 roku "Redemptionis Sacramentum" i te obostrzenia dotyczą wszystkich nadużyć w liturgii jakie mialy miejsce. Nie chodzi o to że OO.Dominikanie robili coś źle, ale papież stwierdził jedynie, że miejscem sprawowania Eucharystii w parafiach ma dokonywać sie w kościele parafialnym, gdyż Eucharystia jest symbolem jedności wspólnoty i jej otwarcia i jako taka nie powinna być sprawowana na różnych ołtarzach. Taki jest główny powód mojej krytyki ewentualnego powrotu do takiej praktyki. Poze tym ks. Tomek w tamty roku przygotował coś w formie oratorium, czyli miejsca modlitwy w dawnej kaplicy SS. Dominikanek i wiem że korzystał z tego miejsca w modlitwie z Oazą. Co do opłat. parafia MB jest dość młoda i wciagu kilku lat ma może kilkanascie zapisanych stron z chrztami, slubami, pogrzebami, więc może nie widzi na razie takiej potrzeby ewentualnych opłat tzw. manipulacyjnych.
Różnica miedzy parafiami: ilość ślubów, chrztów, pogrzebów w tych ostatnich niestety przodujemy. Jeszcze jedna różnica to wiek wiernych parafii, Parafie zamieszkują młodzi parafianie, średnia wieku ok 35-50 lat, więc za około 25 lat, średnia pogrzebów drastycznie wzrosnie. niestety takie są realia, naszą parafię stanowią ludzie starsi dlatego też jej charakter jest inny. Jeżeli chodzi o rozmowę na GG, to raczej uciekam od takiej formy konwersacji, gdyż zawsze pozostaje wiele niedomówień, jednak zapraszam do spotkania indywidualnego, gdyż to umożliwi lepsze poznanie i przedstawienie problemu. Zdecydowałem się wypowiadać na forum w sprawach wiary, teologii, duszpasterstwa jedynie gdy są publicznie stawiane problemy. Z rozmów na gg, korzystam w ostateczności, gdyż preferuję styl JPII, spotkania bezpośredniego z człowiekiem, twarzą w twarz. By go poznać, wysłuchać, by być z nim przez chwilę. Najlepiej mnie zastać we wtorki, kiedy mam dyzur na parafii (chyba, że będe musiał odprowadzić znowu kogoś na miejsce oczekiwania na zmartwychwstanie - czyli pogrzeb). Mozna wczesniej się umówić.
Pozdrawiam i zapraszam!!!

Witek.....zyli wracamy do punktu wyjścia......do archetypu,do wzorca,do RODZINY,rodziców,dziadków i tego czy w domu rodzinnym panuje kult "mieć" tzn.nawet śłub taki jak opisałeś.
Nie za dużo jest takich młodych ludzi ,którzy szukają sami z siebie jak pogłębić swoją duchowość,jak przygotować sie do małżeństwa.
Najczęściej potrzeby jest impuls,impuls od ojca,od matki.Nawet pewnego rodzaju nacisk.

Artuano...... jest naprawde już sporo ruchów samopomocowych w obrębie kościoła czy obok kościoła.Jezuici,Dominikanie,Palotyni,Paulini,Instytut Szensztacki i Przymierze Miłości.
Tylko wiesz....... jak jest dobrze,jak są przyjmne doznania,to mało jest takich par które chca sie samoograniczac w doznaniach uczestnicząc w Spotkaniach Małżeńskich czy w Przymierzu Miłości.
Dopiero ból spowodowany dysfunkcją powoduje otwieranie oczu i poszukiwanie lekarstwa.
Sa organizowane rekolekcje dla małżeństw,spotkania z Wanda Półtawską ,z Jackiem Pulikowskim,sporo mówi o zachowaniach kryzysowych x.Piotr Pawlukiwicz,x.Marek Kruszewski,o.Zdzisław Wojciechowski.
Radio Józef ma sporo audycji na tematy kryzysowe.Jacek prowadzi poradnię uzależnień w soboty o 22.00.
Jest Tato.net Jest MAM w Dobrym Miejscu na Bielanach.
Bardzo dużo różnych grup samopomocowych u Dominikanów,u Jezuitów.
Jest Skaryszewska i mityngi w oparciu o 12 Kroków dla Chrześcijan ku pełni życia.

Artuano....... tylko żeby chciało się chcieć poszukać,wziąć coś dla siebie.

Witek...... mam nadzieję ,że Ty swoim córkom pokazałeś te dobre miejsca.
Choć ostatnio mamy okzaję bywać na ślubach,i czesto sa one właśnie w wybranych kościołach...............bo kościoły ładne.Bo ważniejsza jest oprawa zewnętrzna jak sam sakrament.Kwiaty,wystrój ,limuzyna,ilość fotografów czy jak śpiewa chór.
Tak tez jest.

Za dzisiejszą Rzeczpospolitą:
Koniec hip-hopu i rocka w kościołach?
Piotr Zychowicz 21-11-2007, ostatnia aktualizacja 21-11-2007 13:30
Konserwatywna ofensywa Benedykta XVI. Papież wezwał Bazylikę św. Piotra do powrotu do chorału gregoriańskiego. Czy niedługo ze wszystkich kościołów zniknie nowoczesna muzyka?

Według brytyjskiego „Timesa”, Ojciec Święty rozważa dokonanie w Kościele kolejnego „dramatycznego zwrotu”. Po przywróceniu do łask mszy łacińskiej chce upowszechnić używanie chorału gregoriańskiego i barokowej muzyki liturgicznej, od których Kościół odszedł po Soborze Watykańskim II (1962 – 1965 r.).

W specjalnym przesłaniu do biskupów i księży Bazyliki Świętego Piotra uczulił ich, żeby w kwestii muzyki „kontynuowali tradycję”. Odwołał się przy tym do czasów pontyfikatu Grzegorza Wielkiego (590 – 604 r.), który zebrał melodie chorału.Chorał gregoriański przywrócił już nowy dyrektor chóru Bazyliki ojciec Pierre Paul. „Times” napisał, że niedługo ma też zostać dokonana zmiana na stanowisku dyrektora chóru w Kaplicy Sykstyńskiej.

Niewykluczone, że działania te są początkiem próby pozbycia się z kościołów muzyki nowoczesnej. Wskazują na to wypowiedzi wielu bliskich współpracowników papieża, który znany jest z wielkiej miłości do tradycyjnej muzyki liturgicznej.

Według dominikanina ojca Jakuba Nesterowicza, który niedawno brał udział w warszawskim ekumenicznym „nabożeństwie hiphopowym”, w Kościele jest miejsce zarówno na chorał gregoriański, jak i muzykę nowoczesną. – Chorał to piękna rzecz. Ale jeżeli ktoś woli się modlić przy dźwiękach hip-hopu, dlaczego mu tego zabraniać? – powiedział „Rz”. Według niego do młodzieży powinno się przemawiać zrozumiałym dla niej, atrakcyjnym językiem. – W ten sposób możemy przyciągnąć ją do Boga – dodał.


z tym hip-hopem, to popieram, bo jakoś zupełnie nie pasuje do Eucharystii, ale schola i gitary na mszach wspólnotowych chyba zostaną?

jednostki" . Nawet bym sie zgodził, żeby za J.Tischnera popadło na
mnie.


Nie boj sie, przyjdzie kolej i na Ciebie. Dbaj raczej zeby cos pozytywnego
zdzialac do tego czasu.

Nie wiem, o jakich komunistach piszesz, ale to pewnie z tych
dzisiejszych, doceniających mądrość innych, bez względu na wykonywany
zawód czy przekonania. To samo dotyczy katolików - jeśli docenili
ks. Tischnera to na pewno nie ci z ortodoksyjnego betonu.


Mialem na mysli zadziwiajaco zgodne wypowiedzi obu stron po smierci Tischnera.

Nie znasz widzę sprawy - byłem tam, rozmawiałem z ludzmi, patrzyłem im
w oczy - to nie byli akurat ci, których zajmuje "alkohol, narkotyki,
wlamania do samochodow, rozboje itd" - to akurat inna grupa.
Tatko Góra wyrwał klientelę z innej niszy, do tej z "marginesu" pewnie
nie dotarł/nie chciał/poszedł na łatwiznę ?


Znam sprawe powiedzialbym osobiscie - tzn. znam Gore i sporo osob z jego
duszpasterstwa. Oczywiscie ze nie sa to ludzie wyciagnieci z marginesu. Sa to
ludzie ktorzy byc moze zamiast do marginesu trafiaja do dominikanow. W kwestii
takich rzeczy jak alkohol, narkotyki, przestepczosc to przepraszam ale gadanie o
"wyciaganiu" ludzi stamtad to zwyczajne pieprzenie naiwniakow (albo spryciarzy
ktorzy chca na tym zrobic polityczny lub gospodarczy interes). Jaki %
narkomanow, alkoholikow, przestepcow daje sie wyciagnac z tego bagna? Jak to
kiedys ktos zgrabnie powiedzial, moznaby to policzyc na palcach reki
emerytowanego pracownika tartaku ;-) W tej dziedzinie liczy sie ZAPOBIEGANIE i
to akurat doskonale robia wszelakie duszpasterstwa. DA poznanskich dominikanow
akurat nalezy do najprezniejszych i najbardziej masowych dzieki takim
inicjatywom jak Jamna i Lednica.

Tylko ta otoczka imprezy - żywcem zdjęta z capstrzyków partyjnych
- pochodnie, werble, głośne chóralne spiewy, elektryzujące hasła -
ja bym widział stary film z hitlerowskich czy koreańskich masówek.
Przyznaję, że to działa - sam w pewnym momencie chciałem się dać
ponieść stadnemu entuzjazmowi i zaryczeć jakąś pieśń, czy rzucić
nośne hasło.


I o to chodzi :-)
Czyms trzeba ta mlodziez przyciagnac i jaki-taki porzadek utrzymac. A ze nie
kazdemu to odpowiada? Przeciez sa tez inne duszpasterstwa. Sa grupy modlitewne,
dyskusyjne, sa grupy pomagajace niepelnosprawnym (u Sw. Rocha w Poznaniu -
nalezalem tam przez pare lat). Kazdy znajdzie cos dla siebie. W kazdym razie
wysoka frekwencja swiadczy o duzej skutecznosci metod ojca Gory - przeciez to
nie jest ani parafia ani miasteczko studenckie (jak niektore inne osrodki
duszpasterskie). Ludzie zjezdzaja sie tam z calego miasta, mijajac po drodze
kilka-kilkanascie innych kosciolow.

Piotr


http://www.glos.com/?&art=40-10&enc=win&dz=gp

Dzisiaj inaugurujemy drugą część ,,Jazdy z nagrodami''. Przedstawiliśmy już
niecodzienny opis wszystkich linii tramwajowych, teraz przyszedł czas na
autobusy. Czytelnicy ,,Głosu'' będą mogli skompletować rozkłady jazdy i
grafiki tras, wszystkich 66 linii MPK. Nasz cykl rozpoczynamy od autobusu
numer 51, którego kierowcy nazywają ,,wymiataczem''.

Fot. - ZVIAD GLONTI/2x Maciej Mosur

  BARTOSZ TRZEBIATOWSKI

Nazwa bierze się od przebiegu trasy, która łączy dwie duże sypialnie
Poznania ze śródmieściem.

Z tej linii korzystają głównie mieszkańcy osiedli z północy miasta,
zwłaszcza na Piątkowie mówi Krzysztof Książyk, wiceprezes MPK odpowiedzialny
za komunikację autobusową. Linią ,,51'' docierają do centrum także
spółdzielcy ze wschodniej części Winograd, którym nie opłaca się dojeżdżać
do peronów Poznańskiego Szybkiego Tramwaju.

Biorąc pod uwagę sporą liczbę przystanków (28), ,,51'' należy do rzadko
spóźniających się autobusów. Przy średniej punktualności 88 procent w
pierwszym kwartale 2003 roku, autobus ma wskaźnik 85 procent.

Ruszamy z Piątkowa z pętli położonej vis-a-vis lasu z rezerwatem Żurawiniec.
Jedziemy dwupasmową ulicą Opieńskiego, która na przecięciu trasy średnicowej
zmienia nazwę na Szymanowskiego. Nie tylko nazwę. Jezdnia staje się węższa i
bardziej dziurawa. W przyszłości planowane jest poszerzenie tej ulicy
kosztem trawnika znajdującego się po prawej stronie. Jadąc autobusem trudno
dostrzec górujące nad Piątkowem dwie wieże RTV. Warto jednak wiedzieć, że
wyższa wieża, zbudowana w 1993 roku ze stalowej ażurowej konstrukcji, sięga
128 metrów.

Zanim się obejrzeliśmy, już skręcamy na jednym z najbardziej dziwacznych
poznańskich skrzyżowań na ulicę Jaroczyńskiego. Tutaj warto spojrzeć w lewo
na stację przekaźnikową Energetyki Poznańskiej, dzięki której na Piątkowie
płynie prąd. Autobus niemiłosiernie podskakuje na dziurawej jezdni, ale to
dopiero wstęp do wybojów na ulicy Wojciechowskiego. Na szczęście oba trakty
do 31 sierpnia mają być odnowione. Na wysokości strażnicy koniecznie trzeba
rzucić okiem w lewo. Bloki numer 16 i 17 na osiedlu Bolesława Chrobrego były
pierwszymi, jakie 25 lat temu powstały w Poznańskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej. Mijamy ogromny wykop, miejsce, w którym kiedyś straszył
rachityczny, niedokończony dom handlowy. Zamiast ruiny ma powstać nowoczesna
stacja obsługi pojazdów. Wjeżdżamy na wiadukt PSM. Jeśli chcemy zejść na
tramwaj, musimy bardzo uważać na wyszczerbione schody. Ich remont
zaplanowano na lipiec.

Jedziemy w stronę Naramowic. Przy osiedlu Władysława Łokietka (na wysokości
apteki) wciąż można zobaczyć przystrojony barwnymi szarfami i kwiatami
krzyż. Za chwilę trawnik pomiędzy starymi blokami, a budynkami wzniesionymi
niedawno. Różnica kłuje w oczy. W tym miejscu ma w przyszłości przebiegać
dwupasmowa ulica Nowa Naramowicka. Na razie jedziemy obecną Naramowicką i
trzeba przyznać, że nie należy to do przyjemności. Ale zdecydowanie gorzej
jest na ulicy Szelągowskiej. Trudno robić notatki z trasy, gdyż autobus co
rusz podskakuje lub wpada w dziurę. To zdecydowanie jedna z najgorszych
nawierzchni w Poznaniu. Na Garbarach warto przyjrzeć się wspaniałej
architekturze przemysłowej starej rzeźni i siedzibie wodociągów. Szybko
mijamy Małe Garbary, Wolnicę i Solną, jesteśmy na alei Niepodległości. Na
alejce między jezdniami właśnie trwa przycinanie gałęzi szpaleru drzew. Za
moment majestatyczne, strzeliste wieże kościoła Ojców Dominikanów.

Mijamy zawsze ruchliwą ulicę Fredry i skręcamy na ulicę Św. Marcin. Zaraz
Kaponiera, z której rozciąga się piękny widok na szpetne biurowce Alfy. Na
ulicy Dworcowej kończymy podróż. Warto pamiętać, że niegdyś właśnie tędy na
dworzec jeździł tramwaj numer 1. Teraz po torach nie ma śladu.



| Nie istnieje nic, czego czas nie dotyczy.
Zdanie tozsame: "nie istnieje nic, czego materia nie dotyczy".


W pewnym sensie prawda.

A przeciez
grupa PARANAUKI w glownej mierze dotyczy spraw ponadmaterialnych i
ponadczasowych (co zreszta na jedno wychodzi).


Co to sa "sprawy ponadczasowe" i "ponadmaterialne"?
Te, ktorych nie mozemy sobie wytlumaczyc.
Po drugie pojecie czasu jest wzgledne.

| No chyba nie zamykaja. Widac to tu.
| Zamykaja - widac to tu.
Pokaz.


O... wystarczy spojrzec. Wszyscy "ograniczaja" postrzeganie.
Bog Jahwe jest najwyzszy i nie mozna nic pytac na jego temat, bo to
"Tajemnica wiary"
Wielki Wybuch "urodzil" ciekawe zdanie: przed nim bylo NIC.
I zamknal gebe tym, ktorzy probuja dociec jednak, czy bylo przed nim COS.

| Bogu na nic, ale bez jego pozwolenia, to by sie czlowiek nawet nie...
Ludzie, ktorzy mieli ciezkie dziecinstwo, najczesciej okrutnego i niedobrego
ojca, czesto przypisuja Bogu takie wlasnie cechy. Po co ci TAKI Bog??????


Bo taki jest, wedlug wyobrazen, kotre serwuja nam niektorzy "jego
sludzy", oczywiscie w cudzyslowie.

| Pieprzony hipokryta. Zamiast uleczyc chorobe, to sie tylko lituje.
Jak ma uleczyc? Wbrew czlowiekowi?


Jak wbrew, czy jak ktos choruje na raka, to ma sie z tego cieszyc, ze
Bog go czyms takim "obdarzyl"?

Czy widziales alkoholika, ktory wbrew
wszystkiemu upija sie codziennie i rujnuje sobie zycie?


Nie, to jego sprawa.

Uwazasz ze Bog
powinien ingerowac? Po co?


On sam wybral. A jak ktos moze sobie wybrac np. raka?

| Zsylajac antybiotyki? Wybacz, wole isc sie leczyc do lekarza, niz do Boga.
Alez to na jedno wychodzi!


W "kosciele" nie daja zadnych antybiotykow.

| Jesli czlowiek uwierzy w istnienie Sily
| Wyzszej, wowczas nastepuje taka mobilizacja wszystkich sil witalnych
| organizmu - ze choroba ustaje!
| Rece odrastaja, nogi odrastaja...
Rece nie odrastaja.


To ni ma cudow :(((

Ale nastepuje uzdrowienie. Czy byles kiedys na mityngu
Anonimowych Alkoholikow?


A na spotkaniu z Harrisem, Zbyszkiem Nowakiem (...) i innymi healerami?

| Ale - jesli sie zalamie,jesli odrzuci Boga -
| wowczas skazuje sie na cierpienie.
| Ale to Bog je zsyla, tyran jeden.
Boga mozna sobie zmienic. Zapewniam Cie. Wypisz sie spod wladzy tyrana.


Juz sie dawno wypisalem spod wladzy tyrana.

Obierz sobie za Boga kogos, kto Cie kocha tak bardzo, ze az gotow jest
poniesc meczenska smierc na krzyzu, abys zostal wybawiony z wszelkich udrek
i mial zycie w obfitosci.


Nic tym nie zmienil w moim zyciu.

| Czasem nawet sam Bog nie moze mu juz pomoc.
| Ale to nie jest wina Boga. Tak sobie mysle.
| WSZYSTKO dzieje sie z woli Boga.
U takiego Boga czlowiek bylby tylko niewolnikiem. Sprobuj sie jakos z tego
wyplatac.....Moze ci sie uda.....


Wyplatalem sie - juz nie mam Boga, ktory o wszystkim decyduje.
Wiec chce go natychmiast poznac, odrzec z wszelkiej tajemnicy.

| Szanowanko
| McKey
| ze strasznej, stanowiacej zagrozenie duchowe sekty Forum Nowej Cywilizacji
Lubisz straszyc?


Nie, to "oni" lubia nami straszyc (dominikanie)

| (tylko ciekawe, dla kogo zagrozenie...)
no wlasnie?


No... to jest problem.

Pozdrawiam
Chester Guzinski


Szanowanko
McKey
Forum Nowej Cywilizacji

PS. Pisujesz czasem z Netcafe na Wzgorzu Partyzantow? hehehe....